Bitcoin vs. złoto. Robi się coraz ciekawej

2 marca był historycznym dniem dla bitcoin’a - jedynej prawdziwie wolnej na świecie waluty. Osiągając cenę 1242 dolarów pobił nie tylko rekord wszech czasów, ale pokonał także w bezpośrednim pojedynku złoto.

Złoto doznało w sumie jeszcze dotkliwszej porażki - w momencie powstawania tego tekstu uncja złota kosztuje 1235 dolarów, natomiast jeden bitcoin 1267 dolarów. Pojedynek robi się coraz bardziej interesujący. No dobrze, ale co to właściwie jest ten bitcoin?

Jest to ponadterytorialna i ponadsystemowa waluta, symbolizująca dynamikę zmian współczesnego świata. Waluta bez “kontrolera”, bez “Pana”, bez systemu nadzoru, będąca w praktyce ciągiem skomplikowanych znaków powstających w efekcie matematycznych działań, kryjących w sobie kod, którego rzecz jasna nie można dotknąć ani zobaczyć. Brzmi dość abstrakcyjnie, prawda?

Zupełnie drugi koniec finansowego świata, jeśli porówna się go ze złotem, które jest jednym z najstarszych w historii świata środków płatniczych. Do dziś trwa i jeszcze pewnie długo trwać będzie spór, czy bitcoin jest melodią przyszłości, czy jedynie zbędnym wytworem pasjonatów działających na styku internetu i świata finansów.

Czy zatem ten symboliczny moment (przebicie ceny złota) coś dla finansistów i analityków oznacza? Na dziś wydaje się, że niespecjalnie - wszak porównywanie złota, które nie jedną kartę w historii globalnego systemu finansowego już zapisało, (a są to już przecież tomy kart) z istniejącym jedynie w wirtualnej przestrzeni bitcoinem trudno oceniać do końca poważnie. Nie zmienia to jednak faktu, że bitcoinami się handluje, a handel ten przybiera często bardzo interesujące kształty i rozmiary.

Żeby przekonać się, na własne oczy, jak barwne są to operacje, warto rzucić okiem na to, co działo się z kursem bitcoina w ciągu ostatnich miesięcy i lat. “Takie rzeczy tylko w necie” - chciałoby się powiedzieć. Co oczywiście sprowadza nas do kwestii ryzyka związanego z inwestowaniem w bitcoiny, które choć na razie dają zarobić, ze względu na swoją charakterystykę, mogą kiedyś wymknąć się spod kontroli.

Ale na bitcoin należy spojrzeć i z innej perspektywy. Choć waluta nie podlega jakiejkolwiek kontroli banku, komisji czy innej instytucji, zaczyna coraz bardziej zyskiwać na znaczeniu. Choć wiele krajów oficjalnie nie uznaje jej jako środka płatniczego, trzeba od sprzedaży bitcoinów zapłacić oczywiście podatek (w tym również w Polsce).

Oglądaj na Mysaver TV

A to powinno dać nam wszystkim do myślenia. W coraz większej liczbie krajów i funkcjonujących w nich instytucji i podmiotów, bitcoin zaczyna mimo wszystko odgrywać rolę środka płatniczego bądź po prostu inwestycyjnego waloru. Jeśli ta tendencja się utrzyma, możemy niebawem rzeczywiście stanąć wobec swego rodzaju finansowej rewolucji.

Zanim jednak tak się stanie, warto wspomnieć i o negatywnym kontekście sprawy bitcoinów, która niestety przybrała taki obrót i to niestety w Polskim wydaniu. Otóż 13 października, jak gdyby nigdy nic, nagle zniknęła z wirtualnej rzeczywistości jedna z najstarszych giełd w Polsce - Bitcurex, a wraz z nią bitcoiny warte kilkanaście milionów złotych. Do dziś sprawa pozostaje tajemnicza, a wielu poszkodowanych nie odzyskało utraconych środków. Giełda nie była jednak w żaden sposób zabezpieczona, ani lokowane na niej środki.

Bitcoin, czy nam się to podoba czy nie, jest i ma się dobrze, choć tak naprawdę przecież nie ma go wcale. Kto lubi ryzyko, emocje i pasjonuje się do tego wirtualną rzeczywistością, niech śmiało po bitcoiny sięga. Ale jeśli coś pójdzie nie tak, nie radzimy dzwonić z problemem na infolinię do KNF-u…

fot. BenjaminNelan, pixabay.com, CC0

Komentarze

Szymon Matuszyński