Inwestowanie w sztukę

Sztuka wydaje się być jedną z najbardziej nieosiągalnych i wymagających form inwestowania pieniędzy, dostępną jedynie dla ludzi o tak zasobnych portfelach, by stać ich było na zatrudnienie własnego eksperta. To nie do końca prawda. O zasadach funkcjonowania polskiego rynku sztuki rozmawialiśmy z Panią Sarą Kiedroń, pomysłodawczynią i współzałożycielką Numarte.com - pierwszej, polskiej platformy art-intelligence (http://numarte.com).

Bartosz Adamiak: Ile trzeba mieć pieniędzy, aby rozpocząć inwestowanie w sztukę w Polsce?

sara_kiedronSara Kiedroń: Wbrew obiegowej opinii, do inwestowania w sztukę wcale nie potrzeba gigantycznych pieniędzy. Podobnie, jak na innych rynkach, mamy tu do czynienia z kilkoma segmentami cenowymi. Naturalnie, możliwe jest kupowanie naprawdę drogich dzieł – mowa tu o kwotach sięgających kilkuset tysięcy, a nawet kilku milionów złotych. Z drugiej jednak strony wiele dzieł sztuki młodej często zaczyna licytację na aukcjach od kwoty zaledwie 500 zł i sprzedaje się albo za takie pieniądze, albo niewiele drożej. Niekiedy dotyczy to nawet prac popularnych artystów, co widać doskonale w naszym cyklu artykułów „Młoda sztuka pod lupą”. Na tej tańszej sztuce też można zarobić – trzeba mieć w świadomości, że wówczas ryzyko inwestycyjne jest znacznie wyższe. Z drugiej strony warto pamiętać o tym, że sztuka ma także wartość emocjonalną i estetyczną – obraz zakupiony za kilkaset złotych, w tym kontekście również może być cenny.

B.A.: Dla kogo właściwie jest inwestycja w sztukę?

S.K.: Kolekcjonować sztukę może każdy. Inwestować w nią w zasadzie też, ale jak w przypadku każdej innej formy inwestycji, by uniknąć błędów potrzeba trochę rynkowej wiedzy i obycia. Przy czym w przypadku sztuki ta wymagana wiedza ma dość specjalistyczny charakter - dotyczy nie tylko rynku, ale i przedmiotu inwestycji. Trzeba znać zasady funkcjonowania domów aukcyjnych, wiedzieć, jakie nazwiska i dzieła są popularne. W praktyce jednak, przy pomocy ekspertów i odpowiednich danych statystycznych na tym rynku można się z powodzeniem odnaleźć. Udostępnienie tych danych i wiedzy szerokiemu gronu użytkowników, to zresztą jedna z myśli przewodnich, które przyświecają Numarte.

B.A.: O jakiej perspektywie czasowej należy myśleć w przypadku inwestycji w sztukę?

S.K.: Niemal zawsze jest to inwestycja długoterminowa. Przyjmuje się, że do osiągnięcia korzystnych stóp zwrotu najczęściej potrzeba 5-7 lat, choć często warto poczekać dłużej. Wiele zależy też od tego, w jaką sztukę inwestujemy – na przykład rynki artystów młodych często mocno się zmieniają, nawet w przeciągu jednego roku. Dość powiedzieć, że rynek jednego z czołowych przedstawicieli młodej sztuki, Lecha Batora, w roku bieżącym wzrósł o 221% w stosunku do 2015.

Oglądaj na Mysaver TV

B.A.: W jaki sposób przechowywać takie obrazy w domu? Czy można je po prostu powiesić sobie np. w salonie, czy potrzebne są jakieś szczególne warunki?

S.K.: Szczególne warunki nie są potrzebne, choć z pewnością trzeba zadbać o to, by w domu nie było np. nadmiernej wilgoci, by panowała w nim odpowiednia, umiarkowana temperatura. Naprawdę cenne dzieła sztuki można też dodatkowo ubezpieczyć.

B.A.: Jak w przypadku sztuki wygląda kwestia podatku Belki?

S.K.: W polskim prawodawstwie sprzedaż dzieła sztuki traktowana jest jak sprzedaż przedmiotu. Tym samym, jeśli nastąpi ona po okresie 6 miesięcy od nabycia dzieła – a jak wspominałam, dzieła sztuki sprzedawane są raczej po dłuższym czasie – i jest przeprowadzona przez osobę fizyczną, a nie np. firmę czy fundację – nie podlega opodatkowaniu.

BA.: Jak duży jest rynek inwestycji w sztukę w Polsce?

S.K.: Jesteśmy nadal daleko w tyle za Zachodem, ale bardzo dynamicznie rośniemy. Zgodnie z raportem przygotowanym przez Desa Unicum, obroty w czterech największych domach aukcyjnych wzrosły w zeszłym roku o 49% , z 77 do 115 milionów złotych. To chyba najlepiej pokazuje, jak duże jest obecnie zainteresowanie sztuką w naszym kraju.

B.A.: A jeśli byśmy to porównali z innymi, europejskimi krajami?

S.K.: Wypadamy raczej blado, w skali Europy czy świata ciągle jesteśmy rynkiem niszowym. Dość powiedzieć, że na przykład w Londynie, europejskim centrum handlu sztuką, w tamtejszej filii domu Sotheby’s, podczas pojedynczej aukcji obroty niejednokrotnie sięgają przedziału nawet 90-100 milionów funtów – czyli kilkakrotnie więcej, niż cały nasz rynek sztuki generuje obecnie przez rok. Różnica jest jeszcze bardziej wyraźna, gdy porównamy się z USA. W filii domu aukcyjnego Christie’s, pojedynczy obraz Picassa potrafi sprzedać się za kwotę przekraczającą 180 milionów dolarów. Trzeba sobie jednak uświadomić, że w porównaniu do krajów rozwiniętych, nasz rynek jest ciągle w fazie niemowlęcej – ma tak naprawdę dopiero 25 lat. Dla przykładu, wspomniany dom Christie’s obchodził w tym roku swoje 250 urodziny.

B.A.: Czy dzieła sztuki można wywozić poza granicę kraju? Czy istnieją jakieś ograniczenia w tej kwestii?

S.K.: Zasady wywozu dzieł sztuki poza granicę Rzeczypospolitej zmieniły się mocno w 2010 roku. Obecnie w większości przypadków nie ma z tym problemu. Obostrzeniami objęte są głównie rzeczy mające więcej niż 50 lat i charakteryzujące się przy tym wysoką wartością – konkretny poziom cenowy jest w tym wypadku uzależniony od rodzaju dzieła. Na przykład wywóz obrazów wymaga zgody państwa, gdy są one warte ponad 40 tysięcy złotych. W przypadku akwareli, gwaszy i pasteli jest to 16 tysięcy złotych, rysunków – 12 tysięcy, rzeźb – 20 tysięcy. W przypadku filmów czy fotografii ta kwota jest jeszcze niższa – na poziomie 6 tysięcy złotych. O pozwolenie musimy prosić także wywożąc np. zabytki archeologiczne lub antyki starsze niż 100 lat. Warto też wiedzieć, że nawet jeśli w jakimś wypadku zgoda na wywóz dzieła nie jest wymagana, należy mieć przy sobie coś, co umożliwi jego identyfikację. Może to być np. dokument potwierdzający wycenę lub ocenę czasu powstania, wystawiony przez uprawniony do tego podmiot (rzeczoznawcę, instytucje kulturalne), faktura czy potwierdzenie wwozu na terytorium Polski wraz z fotografią przedmiotu. Jeśli nie posiadamy tego typu dokumentów, konieczne będzie uzyskanie któregoś z nich – wystarczy jeden.

B.A.: Czym jest platforma Numarte i jakie korzyści daje inwestorom?

S.K.: Numarte to kompleksowa platforma, za pośrednictwem której użytkownicy nawiązują kontakt ze sztuką. Zapewniamy zarówno wieści ze świata kultury i sztuki, jak i dostęp do szerokiej bazy danych aukcyjnych i narzędzi statystycznych, które pomagają inwestorom. W niedalekiej przyszłości planujemy także udostępnić naszym użytkownikom dostęp do aukcji – i to zarówno internetowych, jak i tych live. Zakupy będzie można robić wygodnie, w zaciszu własnego domu. Warto nadmienić, że większość funkcjonalności Numarte jest przy tym udostępniane zupełnie za darmo – wystarczy się zarejestrować. Dzięki temu nasz portal jest świetną propozycją nie tylko dla starych wyjadaczy, ale też osób, które swój kontakt ze sztuką dopiero zaczynają i na razie nie mają jeszcze pewności, jak mocno chcą się zaangażować.

fot. beludise, pixabay.com, CC0

Komentarze

Bartosz Adamiak