Kupujemy klasyka

W poprzedniej części naszych rozważań zastanawialiśmy się nad słusznością samej idei inwestowania w pojazdy zabytkowe. Pora przejść do konkretów: gdzie, jak i co kupić? Z uwzględnieniem budżetów: 15 000 zł, 30 000 zł, 50 000 zł, 100 000 zł oraz powyżej 100 000 zł.

Aby jednak przejść dalej, musimy wyjaśnić sobie jedną, bardzo ważną kwestię, związaną ze stanem zachowania pojazdu. „Stan idealny” (pierwszy) jest zarezerwowany dla pojazdów niemalże nienoszących śladów użytkowania, z niewielkim przebiegiem. Określany jest w języku angielskim „concours ready”, czyli gotowy na pokaz. Z uwagi na fakt, iż w Polsce bardzo trudno jest kupić pojazd w stanie pierwszym, pominiemy go w naszych propozycjach.

Zakładając, że nie będziemy tracić czasu na remonty i naprawy pojazdu, skupimy się na autach w stanie drugim i trzecim, często określanymi jako „bardzo dobrym” i „dobrym”. Stan bardzo dobry (drugi) odnosi się do pojazdów bez widocznych wizualnych braków, z lekkimi śladami zużycia, nie wymagających jednak ingerencji w mechanikę, blacharkę czy lakier. Samochód w stanie dobrym (trzecim) jest wizualnie zużyty (spatynowany), ale sprawny i oryginalny.

15 000 zł

Posiadając kwotę tej wysokości, stać nas będzie jedynie na zakup youngtimera, czyli pojazdu często jeszcze spotykanego na naszych drogach, ale mającego zadatki, by stać się pełnoprawnym klasykiem. Powyższy budżet zawęża pole naszych poszukiwań do modeli popularnych, produkowanych w dużych seriach. Będzie to np. Renault 5 MKII, VW Golf 2, BMW serii 3 (E 36) i 5 (E34), Mercedes W201, Opel Kadett, Citroen Visa, Trabant, Wartburg, Skoda 105, Ford Granada, Fiat Panda MKI, Fiat 126p FL, FSO 1500 oraz Polonez „Borewicz”.

Jeżeli zdecydujemy się kupić takie auto w Polsce, musimy uzbroić się w dużą cierpliwość. Wiele z tych pojazdów, jeszcze do niedawna, służyło zapewne jako codzienny środek transportu. Ich stan techniczny może pozostawiać wiele do życzenia, a zwykle właściciel żyje w przekonaniu, że ma do zaoferowania pojazd w bardzo dobrej kondycji.

30 000 zł

Ta kwota wyznacza pułap, od którego możemy zacząć przebierać w ofertach modeli popularnych, cieszących się statusem kultowych, takich jak: Fiat 500, Renault R4, MINI, Citroen 2CV, VW Garbus, Ford Capri, Mercedes W123 czy VW Golf GTI.

Goldsaver.pl

 

Zaletą tych pojazdów jest to, że są drogie jedynie w zakupie. Cała reszta – dostępność części, koszt i łatwość napraw, funkcjonalność, poziom spalania, ubezpieczenie, przeglądy, etc. – jest względnie tania. Do niedawna sądzono, że pojazdy te osiągnęły już swój limit cenowy, i faktycznie, pewien okres ceny utrzymywały się na podobnym poziomie. Niestety w ostatnim czasie mocno wystrzeliły w górę. Przykładem mogą być tutaj: FIAT 500, CITROEN 2CV oraz MINI, które do niedawna wyceniano na 20 000–30 000 zł, tymczasem na tegorocznych targach Techno Classica w Essen, ich ceny osiągały ponad 15 000 euro za egzemplarz w stanie drugim (!).

W podobnych kwotach dostępne są auta nieco bardziej niszowe: SAAB 90, 99, 900, 900Turbo,Volvo serii 140, 240, NSU Prinz, Alfa Romeo Alfetta czy Citroen CX. Za stosunkowo niewielką sumę otrzymamy oryginalny, wzbudzający powszechne zainteresowanie pojazd.

50 000 zł

Taka ilość gotówki pozwoli nam swobodnie wybierać w różnych modelach większości marek motoryzacyjnych. Będą wśród nich prawdziwe klasyki, takie jak: SAAB 96, Alfa Romeo GTV 6, BMW 1602, BMW 6 (E24), Mercedes W114, Mercedes R129, Corvette (C4), Datsun 240Z, Lancia Flavia, Lancia Fulvia, Porsche 944, Triumph Spitfire, Tatra 613 czy Volvo Amazon.

Powyższe modele szybko zyskują na wartości. Jeżeli spotkacie któregoś przedstawiciela tej grupy, nie zastanawiajcie się zbyt długo, bo ktoś z pewnością sprzątnie go wam sprzed nosa!

100 000 zł

Za sto tysięcy złotych możemy wzbogacić naszą kolekcję o takie perły motoryzacji jak: Alfa Romeo GT 1300 Junior, Citroen DS, SAAB 96 sport, SAAB Sonett, Mercedes R107, Porsche 928, Lancia Flaminia Berlina, Lancia Delta Integrale HF. Wartość niektórych z tych pojazdów jest mocno niedoszacowana. Przykładem może tutaj być SAAB 96 sport, czy Porsche 928. Ceny transakcyjne są dużo wyższe od podawanych przez firmy zajmujące się monitorowaniem rynku pojazdów zabytkowych. Jednym słowem – szanse na wzrosty są bardzo duże.

POWYŻEJ 100 000 zł

Dysponując takimi funduszami, możemy śmiało myśleć o automobilu z okresu sprzed II wojny światowej. Pamiętać należy, że – przynajmniej w Europie – obserwuje się trend stabilizacji cen takich pojazdów. Wiąże się to zapewne z ograniczoną funkcjonalnością, problematycznym serwisowaniem oraz niewygodą podróżowania. Auta te – z wyjątkiem niektórych modeli Alfy Romeo, Bugatti, Talbota, Bentleya i Rolls–Royce`a – zazwyczaj nie biją rekordów cenowych podczas aukcji.

Jeśli zaś chodzi o auta z okresu po 1945 roku, to naprawdę jest w czym wybierać: Alfa Romeo Giulietta, Alpine A110, BMW 501, Citroen SM, Porsche 356, Porsche 911, Volvo P1800, VW BUS T1,T2.

Gdzie kupić klasyka?

Kluby

Bardzo istotną kwestią jest to, że właściciele poszczególnych marek zrzeszają się w fanklubach. Dzięki temu, mamy możliwość wymiany informacji i doświadczeń z użytkownikami konkretnych aut. Kontakt poprzez fanklub może także znacząco ułatwić zakup samochodu. Często na klubowych forach internetowych umieszczony jest dział „giełda”, w którym klubowicze zamieszczają swoje oferty sprzedaży, kupna czy wymiany. Zakup z takiego źródła wydaje się być najpewniejszy, choć niekoniecznie najtańszy. Sprzedający to często miłośnicy danego modelu, a wystawione na sprzedaż auta są dopieszczone i warte swojej ceny. Zalecam również refleks – oferty na takich forach szybko się dezaktualizują.

Targi

Zaletą tej formy zakupu jest skupienie dużej ilości pojazdów w jednym miejscu, co umożliwia porównanie ze sobą różnych egzemplarzy tego samego modelu. Wadą zakupu podczas targów jest często zawyżona cena. Możemy wprawdzie próbować negocjować z właścicielem, jednak zwykle jest on mocno przywiązany do pojazdu, a sprzedając go, będzie miał na uwadze nie tylko pieniądze włożone w swoje cacko, ale także godziny spędzone na majsterkowaniu, pielęgnowaniu oraz poszukiwaniu oryginalnych części na internetowych forach.

Aukcje

Sprawa jest prosta. Przed aukcją dokonujemy oględzin pojazdu, by następnie stanąć z innymi uczestnikami do licytacji. Tego typu imprezy rządzą się swoimi prawami. Decyzje musimy podejmować szybko. Przeciwko nam stają osoby będące fizycznie na aukcji oraz kupcy internetowi i telefoniczni. W takich okolicznościach bardzo łatwo dać się ponieść emocjom, a te rzadko bywają dobrym doradcą.

Ogłoszenia prywatne

Jeżeli mamy czas i lubimy wyprawy po samochody, możemy spróbować kupić pojazd zabytkowy od osoby z ogłoszenia. W tym wypadku największą trudnością jest fakt, że zdjęcia i opis sprzedającego często mają się nijak do rzeczywistości. Wszak każdy, zakochany w swojej zabawce właściciel, patrzy na nią niemal bezkrytycznie.

Wystrzegajmy się pojazdów niekompletnych, do „lekkich” poprawek blacharsko-lakierniczych czy odrestaurowanych niezgodnie ze specyfikacją oryginału (wyjątek mogą stanowić tutaj repliki wersji sportowych). W wielu przypadkach wyposażenie wnętrza, listwy ozdobne, emblematy i inne elementy wystroju dla danego pojazdu, mogą być nie tyle astronomicznie drogie, co zwyczajnie niedostępne. Możemy zatem kupić okazjonalnie auto, którego później nie będziemy w stanie w pełni odrestaurować.

Kupujmy przede wszystkim od osób, dla których pojazdy z historią to pasja, a nie sposób na łatwy zarobek. Bardzo łatwo jest to zweryfikować na podstawie wiedzy sprzedającego o danym modelu. Nie nastawiajmy się również na „okazje”, bo takowych nie ma. A jeżeli są, to sprzedają się miedzy członkami klubów.

Komisy

Jest to zdecydowanie najgorsza z możliwych opcji zakupu auta kolekcjonerskiego. Handlarze zdążyli już wyczuć koniunkturę na zabytkowe pojazdy. Sprowadzają co się da, za jak najniższe ceny, restaurują niskim kosztem, niezgodnie ze specyfikacją, a później wystawiają na sprzedaż w cenie rynkowej. Jeśli przypadkiem natrafimy na jakiś interesujący egzemplarz, który będzie się znajdował w ofercie komisu samochodowego, sprawdźmy dany egzemplarz na wszystkie, możliwe sposoby.

Chcemy kupić klasyka? Jedna, fundamentalna rada: lepiej jest nieco przepłacić za auto, ale kupić je z pewnego źródła (najlepiej od innego kolekcjonera) i cieszyć się z użytkowania nietuzinkowego pojazdu, niż przymusowo zaprzyjaźnić się ze mechanikiem, blacharzem bądź lakiernikiem. Bo nasza pasja i inwestycja może przerodzić się w udrękę i studnię bez dna.

fot. junko, pixabay.com, CC0

Komentarze

Adam Nietrzeba