Pojazdy zabytkowe – inwestycja w duszę, emocje i legendę

Inwestowanie w pojazdy zabytkowe, klasyczne czy kolekcjonerskie nie jest dla każdego. Nie wystarczy być posiadaczem większej lub mniejszej ilości gotówki. Niezbędna jest także obszerna wiedza z zakresu historii motoryzacji, znajomości rynku i jego trendów, rzeczą nadrzędną zaś, która zagwarantuje sukces całej operacji jest… pasja.

Inwestowanie w zabytki powinno być czymś więcej, niż tylko sposobem na ulokowanie kapitału. Posiadanie zabytkowego samochodu to styl życia, sposób spędzania wolnego czasu, hobby, które potrafi uzależnić i wciągnąć na dobre. Wprawdzie na rynku funkcjonują firmy konsultingowe, specjalizujące się w doradzaniu przyszłym kolekcjonerom samochodów zabytkowych, jednak należy pamiętać, że o ile firma pomoże w zakupie, wypełni za nas formalności, a często nawet przywiezie auto pod dom, o tyle obowiązek dbania o klasyka spada na jego właściciela.

Samochód zabytkowy powinien być traktowany w wyjątkowy sposób, o czym trzeba pamiętać, gdy już zdecydujemy się na jego zakup. Na początek miejsce przechowywania – koniecznie suche, przewiewne, osłonięte od działania czynników atmosferycznych. A więc garaż lub wiata. Samochód zabytkowy, jeżeli nie służy do codziennej jazdy, wymaga regularnego przetaczania i odpalania oraz troskliwego serwisu. Wszystko to utrzyma pojazd sprawnym i wpłynie na jego przyszłą wartość.

Jest to towar niezbyt płynny. Pamiętajmy, że zamrażamy kapitał na długi okres czasu, a sprzedaż nie nastąpi raczej z dnia na dzień. Jeśli nas to nie zraża, a widząc na ulicy oldtimera mimowolnie odprowadzamy go wzrokiem, czekając, aż zniknie za zakrętem… pora przejść do „know how” takiej inwestycji.

Od czego zacząć?

Przed podjęciem decyzji o zakupie warto zapoznać się z trendami panującymi na rynku. Największe indeksy pojazdów zabytkowych, klasycznych i kolekcjonerskich, odzwierciedlające stopy zwrotu to Historic Automobile Group International Index (HAGI), Hagerty Index oraz najmłodszy z nich – K500.

Pomocnym w podjęciu decyzji o zakupie konkretnego egzemplarza będzie barometr rynku aut klasycznych, Classic Data. Zamieszczane są w nim informacje o średnich cenach transakcyjnych pojazdów w różnym stanie zachowania, z jednoczesnym zaznaczeniem tendencji rynku dla danego modelu. Warto sięgnąć po tę wiedzę, by sprawdzić, czy cena proponowana przez sprzedającego jest adekwatna do stanu pojazdu i do panujących obecnie na rynku trendów. Mówiąc wprost – czy dobrze zainwestujemy kapitał.

Ważne też, aby śledzić takie wydarzenia, jak targi i wystawy związane z zabytkową motoryzacją. Obecnie największym i najlepiej rozwiniętym rynkiem aut klasycznych w Europie są Niemcy. Każdej wiosny, w Essen, odbywają się jedne z największych na świecie targów pojazdów zabytkowych Techno Classica. Na 127 hektarach, w 21 halach, 1250 wystawców, 220 klubów prezentuje dwustu tysiącom zwiedzających z 41 państw swoje pojazdy. Będąc tam, łatwo nabawić się zawrotów głowy. Do obejrzenia jest przeszło 5 000 eksponatów, każdy osadzony w wyjątkowej aranżacji, oddającej ducha epoki. Praktycznie każdy prezentowany pojazd wystawiony jest na sprzedaż. Dla bardziej zamożnej klienteli organizowane są aukcje, dla pozostałych, na placu między halami, odbywa się giełda. Swoje stoiska mają kluby, można nawiązać nowe, ciekawe znajomości i przy okazji wypytać o interesujący nas model oldtimera.

Klasyki w Polsce

Polska bardzo szybko goni zachodnich sąsiadów. Obecnie zamiast jednych wiodących targów i imprez krajowych mamy liczne regionalne, konkurujące pomiędzy sobą o prymat. Wymienić tu możemy warszawskie targi Auto Nostalgię i Oldtimer Warsaw Show, poznańskie Retro Motor Show, lubelskie Moto Session czy wrocławskie Moto Classic Wrocław.

Jak grzyby po deszczu mnożą się nowe imprezy poświęcone zabytkowej motoryzacji. Cieszy fakt, że ich poziom nie odbiega od światowych standardów. Praktycznie każde miasto wojewódzkie i większość powiatowych, posiada własną imprezę związaną z motoryzacją zabytkową. Najczęściej organizują je działające w danym regionie kluby zrzeszające miłośników. Kalendarz z roku na rok staje się bogatszy. Bywa, że trzeba wybierać między kilkoma wydarzeniami odbywającymi się w tym samym czasie.

Ceny klasyków w Polsce w ostatnich latach poszybowały mocno w górę, niektóre modele aut kultowych podwoiły swoją wartość. To samo dotyczy rodzimej motoryzacji – auta, które kilka lat temu można było kupić za 2-3 tysiące złotych, obecnie kosztują kilka razy więcej. Rodzime warsztaty zajmujące się odbudową zabytków prezentują wysoki poziom, często świadczą usługi dla klientów zagranicznych, a terminarze mają wypełnione grubo do przodu. Polskie zbiory kolekcjonerskie mogą pochwalić się niejedną prawdziwą perłą motoryzacji, unikatowymi egzemplarzami kupionymi za bajońskie sumy, bywa, że z przyfabrycznych zbiorów muzealnych.

A w wymiarze finansowym?

Polacy przestali kupować auta wielkoseryjne, obecnie trend skręcił na marki niszowe (SAAB, ALPINE, MASERATI, JENSEN), pojazdy rzadkie, nietuzinkowe, w edycjach specjalnych, limitowanych. O wzroście popularności branży motoryzacji zabytkowej i klasycznej świadczy fakt, iż swoją działalność zaczął pierwszy dom aukcyjny w Polsce, poświęcony klasykom. Z aukcji na aukcję padają coraz większe rekordy cenowe.

Z punktu widzenia polskiego inwestora wynika wprost, że rynek dynamicznie rośnie i nie widać sygnałów zapowiadających nagłą zmianę. Powinniśmy liczyć się z faktem, że jeżeli dany model zyskiwał po kilkanaście, kilkadziesiąt procent rocznie, to może dojść do pewnego pułapu, który przez jakiś czas okaże się nieprzekraczalny. Jednak w dłuższej perspektywie zysk jest bardzo prawdopodobny. Rynek ten działa według jasnych zasad popytu i podaży – im coś jest bardziej niespotykane, tym droższe. Dlatego powinniśmy się rozglądać za bardzo ładnym egzemplarzem, niszowej, sportowej marki, najlepiej w limitowanej edycji z początku lub końca produkcji danego modelu. Średni zarobek jakiego możemy się spodziewać oscyluje w granicach 8-12% rocznie. Naturalnie istnieją modele, dla których ten wskaźnik jest wyższy – mówimy nawet o kilkudziesięciu procentach.
Inwestycja w samochód zabytkowy nie jest obciążona podatkiem od zysków kapitałowych (Belki), co w połączeniu z obecnym, niskim oprocentowaniem lokat bankowych sprawia, że jawi się ona jako bardzo ciekawa alternatywa, dająca dodatkowo przyjemność z posiadania i użytkowania takiego pojazdu. Zainwestowane środki nie są jedynie cyferkami w systemie bankowym, a brak korelacji z rynkami kapitałowymi przemawia na korzyść „starej blachy”.

Pojazd zabytkowy jest świadectwem czasów, z których pochodzi. Kupując go nabywamy emocje, ducha i kawałek historii. Jadąc nim w słoneczny, niedzielny poranek okazuje się, że za zwitek papierów wyemitowanych przez Narodowy Bank Polski otrzymaliśmy… wehikuł czasu.
W dalszych rozważaniach nad słusznością inwestowania w youngtimery i oldtimery, na przykładzie konkretnych modeli podpowiem, jakimi kryteriami powinniśmy się kierować kupując naszą nową zabawkę. Od czego zacząć, gdzie szukać i jak kupić?

fot. Klasykowisko

Komentarze

Adam Nietrzeba