Od klasyków do pomagania – Drynda Globtrotter 2017

Adam Nietrzeba współpracuje z magazynem Mysaver jako ekspert od tematyki inwestowania w samochody klasyczne – wszystkim jako praktyk. Dziś jednak wystąpi w niecodziennej roli, bowiem postanowiłem wypytać go o Rajd Drynda Globtrotter 2017, który objęliśmy naszym patronatem.

Bartosz Adamiak: Czym jest właściwie Rajd Drynda Globtrotter 2017? O co tak właściwie w tym wszystkim chodzi?

Adam Nietrzeba: Rajd Drynda powstał z myślą pomagania dzieciom niepełnosprawnym intelektualnie. W tym przedsięwzięciu możemy połączyć naszą pasję z chęcią niesienia pomocy potrzebującym. Podczas trzech edycji udało się zebrać kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dzieciaki ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jarosławiu korzystają dzięki temu wsparciu z hipoterapii, hydroterapii, wyjeżdżają na turnusy rehabilitacyjne, zielone szkoły, rozwijają swoje pasje i marzenia. Cieszymy się, że każdy kilometr przejechany naszymi „staruszkami” pomaga dzieciakom. To nas uskrzydla i motywuje do dalszego działania.

B.A.: Nie boicie się o swoje „staruszki” ? Jak takie auta znoszą taką długą trasę? Jedzie z Wami jakieś wsparcie techniczne?

A.N.: Bać należy się jedynie urzędu skarbowego… z każdej innej sytuacji jest wyjście 🙂 Jedziemy po wyznaczonej trasie, bocznymi drogami. Pomagamy sobie nawzajem. Mając taki samochód trzeba być trochę „technicznym”. Na szczęście prostota konstrukcji tych aut sprawia, że nie zdarzyła się jeszcze awaria eliminująca dany pojazd z dalszej jazdy. Ponadto obowiązkiem każdego uczestnika jest posiadanie ważnego ubezpieczenia assistance.

B.A.: Ile kilometrów będą musiały przejechać Wasze auta?

A.N.: Trasa samego rajdu (Jarosław-Como) wynosi ponad 1500 kilometrów w jedną stronę. Mamy zgłoszenia od załóg m.in. z Londynu, Warszawy, Gdańska, Białegostoku. Trzeba zatem doliczyć te kilometry w drodze na start, trasę rajdu i powrót do domów.

Goldsaver.pl

 

B.A.: Jakie najstarsze auto pojedzie w rajdzie? Jakie roczniki aut wystartują?

A.N.: Przeważają auta z lat 80-tych. Ale w tamtym roku najstarszym uczestnikiem był SAAB 96 z 1964 roku. Pojechał i wrócił bez żadnej awarii (!).

B.A.: Jak stary samochód trzeba mieć, żeby się do Was przyłączyć? Czy może to być każdy wóz z historią (np. Polonez) czy istnieją jakieś określone kryteria, które należy spełnić?

A.N.: Kryterium wieku to minimum 25 lat dla pojazdów tzw. marek zachodnich oraz 20 lat dla aut z „demoludów”.

B.A.: Czy oprócz pomagania, promujecie także same klasyki? Są jakieś imprezy towarzyszące ekspedycji np. pokazy itp.?

A.N.: Oczywiście. Przede wszystkim integrujemy środowisko. Podczas Dryndy rodzą się nowe znajomości i przyjaźnie. Włodarze miast, przez które przejeżdża rajd zapraszają nas na starówki, place, itp. My odpoczywamy, miejscowi mają okazję obcować z zabytkową motoryzacją.

B.A.: Czy na świecie odbywają się inne, tego typu rajdy?

A.N.: Oczywiście. Nie słyszałem jednak o tak długim rajdzie pojazdów zabytkowych o wymiarze charytatywnym jak Drynda. W przyszłym roku ruszamy z kolejnym projektem. Zapraszamy na klasykowisko.com, czytelnicy znajdą tam więcej szczegółów.

fot. ThiloBecker, pixabay.com, CC0

Komentarze

Bartosz Adamiak