Matthew Hart, „Diamenty”

Jeśli ktoś sięgnie po tę książkę, licząc na poczytanie porad dotyczących wyceny diamentowej kolii po prababci albo inwestycyjnych, pomocnych w zakupie tych szlachetnych kamieni, to się zawiedzie. „Diamenty” to książka Matthew Harta, dziennikarza zajmującego się kamieniami szlachetnymi i złotem.

Pierwsza część to historia firmy De Beers z RPA, która zdominowała przemysł diamentowy i w swym szczytowym okresie w ramach kontrolowanego przez siebie kartelu dostarczała na rynki aż 80% tych najcenniejszych na świecie kamieni. Hart szczegółowo opisuje, jak koncern z RPA zapanował nad rynkiem, a także jak pod koniec XX w. jego pozycja została poważnie zachwiana. W drugiej części opisuje różne aspekty branży diamentowej: handel, marketing, szlifowanie, a także przytacza historię wielu znanych diamentów. Nie pomija przy tym mrocznych aspektów: „krwawych diamentów”, oszustw i kradzieży.

Książkę czyta się znakomicie, niczym reportaż. Hart umiejętnie dozuje napięcie, fakty przeplata anegdotami, przedstawia nam barwne postacie dominujące na diamentowym rynku. Nie ukrywa, że większość z nich zna osobiście, a w niektórych opisywanych wydarzeniach brał udział. Daje nam tym samym wyjątkową szansę obejrzenia tego hermetycznego świata od środka. Czasami może nawet przesadza ze szczegółowością, zwłaszcza w częściach poświęconych naszpikowanej nazwiskami historii firmy De Beers albo we fragmentach opowiadających o diamentowej geologii.
Niestety książka nie jest pozbawiona wad, choć tylko jedna z nich jest „winą” autora. Brakuje przede wszystkim zdjęć, zwłaszcza w części dotyczącej znanych diamentów. Wszystkie można znaleźć w Google, ale ciągłe odrywanie się od książki w celu sprawdzenia w sieci fotografii omawianych kamieni psuje przyjemność z lektury.

Wielki minus wystawiam Wydawnictwu CeDeWu. Sięgnąłem po książkę skuszony opisem na obwolucie, która sugerowała, że to pozycja aktualna. Nic bardziej mylnego. Wydawnictwo oferuje polskiemu czytelnikowi w 2016 r. książkę napisaną w roku… 2001. Tym samym nie znajdziemy tam opisu wielu ważnych wydarzeń z branży, jak choćby wzmianki o procesie Kimberley, mającym ukrócić proceder sprzedaży „krwawych diamentów”. Po drugie, książka wydana jest wyjątkowo niechlujnie. Masa literówek czy nawet pozostałości redakcyjnych uwag pokazuje, że korekta została pominięta lub wykonana bardzo niestarannie. Na domiar złego część stron wklejono w grzbiet w niewłaściwej kolejności, choć nie wiem, czy to akurat wada całego nakładu, czy tylko mojego egzemplarza.

W 2001 r. ta książka byłaby bardzo wartościową pozycją, ale w 2016 r. nie mogę z czystym sumieniem polecić wydania na nią widniejących na okładce 69 złotych.

fot. gr8effect, pixabay.com, CC0

Goldsaver.pl

 

Komentarze

Krzysztof Krzemień