10 błędów, które popełniasz przy oszczędzaniu

Oszczędność to cnota, którą podobno tylko Szkoci i poznaniacy mają wrodzoną. Reszta z nas musi się jej nauczyć. Tyle że, jak to nowicjusze, często popełniamy przy tym błędy, które wypaczają cały sens oszczędzania. Jeśli rozpoznajesz u siebie któreś z poniższych symptomów, koniecznie przemyśl jeszcze raz swoje domowe wydatki.

1. Nie wyznaczasz celu oszczędzania

Oszczędzanie dla samego oszczędzania to prosta droga do popadnięcia w skąpstwo i zrażenia do siebie ludzi. Jeśli oszczędzasz, musisz mieć w tym jakiś cel. Oczywiście te cele mogą, a nawet powinny się zmieniać.

Zacznij od "oszczędzania" przez nadpłacanie swoich kredytów, pożyczek i innych zobowiązań finansowych (poza kredytem hipotecznym). Potem oszczędzaj na fundusz awaryjny i poduszkę bezpieczeństwa. A kiedy masz już to wszystko?

Cele mogą być różne. Od twojej emerytury i dobrego życiowego startu twoich dzieci, przez wkład własny na wymarzony dom, aż po podróż życia dookoła świata, wypasiony samochód, szaleńczą wyprawę zakupową do Nowego Jorku czy 80-calową plazmę, na której obejrzysz kolejną Olimpiadę.

Ba, jeśli cię na to stać, możesz oszczędzać na wszystko to na raz! Wybór należy do ciebie, ale musisz wiedzieć jaki masz cel i jak idzie jego realizacja.

2. Zapominasz, że oszczędzanie to sport zespołowy

Jeśli jesteś singlem i nie mieszkasz u rodziców, to ten punkt możesz opuścić. Jednak większość ludzi rozporządzających własnym dochodem żyje z partnerem/partnerką i dziećmi. Jeśli spróbujesz narzucić rodzinie swoją wizję oszczędzania, może się to skończyć kłótniami o pieniądze, które, według statystyk, są drugą najczęstszą przyczyną rozwodów po zdradzie.

Raport rynku złota 2016

 

Wytłumacz rodzinie cel oszczędzania, co będziecie w związku z tym robić i jaka nagroda was czeka, gdy osiągniecie zaplanowany cel. Bez zgodnej współpracy wszystkich mieszkańców gospodarstwa domowego o skutecznym oszczędzaniu można zapomnieć.

3. "Penny smart, pound stupid"

Ten brytyjski idiom oznacza osobę, która jest mądra w groszowych sprawach, ale nie przykłada wagi do tych naprawdę istotnych. Nie ma znaczenia czy obsesyjnie wyłączasz niepotrzebne światło w domu i odmawiasz sobie kawy na mieście, jeśli nie potrafisz wynegocjować dobrej ceny mieszkania.

Oczywiście, warto pamiętać o drobiazgach, bo kilka złotych tu i kilka tam potrafi urosnąć do kilkudziesięciu lub nawet stu miesięcznie. Ale oszczędzanie kilku złotych na rachunku za prąd nie ma sensu, jeśli podczas kupna mieszkania akceptujesz cenę zawyżoną o kilkanaście tysięcy złotych.

To tylko przykłady, ale pamiętaj: tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, tam można dużo zaoszczędzić. Często znacznie łatwiej niż przez setki drobnych czynności.

4. Oszczędzasz "na żywioł"

Podstawą twojego oszczędzania powinien być sprawnie realizowany budżet domowy. Najlepiej, jeśli na każdy cel oszczędnościowy będzie trafiała co miesiąc taka sama kwota.

Jeśli zamiast tego postanowisz "po prostu odkładać górkę" z każdego miesiąca, szybko zorientujesz się, że nie ma żadnej górki. A wręcz zaczyna się dołek.

5. Skupiasz się na wydatkowej stronie swojego budżetu

Pewne wydatki w życiu są "sztywne". Musimy jeść, ubrać się, gdzieś mieszkać, a we współczesnej rzeczywistości także komunikować się i przemieszczać. To wszystko kosztuje i nie da się tam ściąć wydatków na zero.

Ale przecież oszczędności powstają z nadwyżki przychodów nad wydatkami. Zwiększenie zarobków to najlepszy sposób na zwiększenie oszczędności. Jak to zrobić? Można poprosić szefa o podwyżkę (ale trzeba się starannie przygotować do rozmowy). Warto rozejrzeć się po rynku pracy, zwłaszcza że sytuacja jest coraz korzystniejsza dla pracowników. Może ktoś zapłaci więcej za twoją pracę? A może czas rozejrzeć się za dodatkowym zajęciem lub przejść "na swoje"?

Pamiętaj tylko, żeby nie zjadła cię inflacja kosztów życia. Najlepiej z każdej podwyżki połowę przeznaczyć na oszczędności, a połowę na zwiększenie bieżących wydatków.

6. Odmawiasz sobie przyjemności

To pieniądze są dla ciebie, nie ty dla pieniędzy. Pozornie prosta prawda, ale często w oszczędnościowym zapale o tym zapominamy. Odmawianie sobie wszelkich przyjemności "bo kosztują", to prosta droga do frustracji i odrzucenia oszczędzania. A poza tym przecież nie chodzi o to, żeby pławić się w forsie jak Sknerus McKwacz, tylko żeby uzyskać niezależność finansową i móc poświęcić się czemuś przyjemniejszemu niż obsesyjne dbanie o każdy grosz.

Zaplanuj w domowym budżecie jakiś fundusz przyjemności. Może to być wypad do kina, na mecz, spotkanie ze znajomymi w pubie, obiad w dobrej restauracji, wyjazd na weekend. Co lubisz i na co cię stać.

7. Oszczędzasz na zdrowiu

Niewiele jest lepszych inwestycji niż dbanie o zdrowie. Problemy zdrowotne oznaczają często również problemy finansowe, bo spadają dochody, a wydatki na "darmowe" leczenie dramatycznie rosną.

Nie warto odkładać wizyty u dentysty czy rezygnować z profilaktycznych badań diagnostycznych. Profilaktyka jest znacznie tańsza niż leczenie. Dotyczy to również wydatków z pozoru nie medycznych. Na przykład, jeśli dużo piszesz (jak ja) nie rób tego zgięty w pół z laptopem na kolanach. Warto wydać kilkaset złotych na biurko i drugie tyle na porządny fotel, bo rehabilitacja kręgosłupa to kosmiczne pieniądze.

8. Kupujesz rzeczy marnej jakości

Zawsze powtarzam, że jestem zbyt biedny, żeby kupować buble. Dobre jakościowo rzeczy po prostu starczają na dłużej. Dotyczy to zwłaszcza ubrań i elektroniki, choć ma zastosowanie w wielu innych dziedzinach konsumpcji.

Dla przykładu: można kupić buty na jakimś bazarze za kilkadziesiąt złotych. Tyle że wytrzymają najwyżej kilka miesięcy, boleśnie obetrą ci stopy, a i prezencja nie będzie w nich najlepsza. Porządne, skórzane buty kosztują kilkaset złotych, ale jeśli są dobrze utrzymane, mogą posłużyć wiele lat. Mam jedną parę, w której chodzę kilka razy w tygodniu. Kupiłem ją pięć lat temu i wciąż świetnie mi służy, choć przyznam, że musiałem raz wymienić podeszwę (dużo poruszam się piechotą).

To samo dotyczy żywności. Zawsze sprawdzaj skład i wartości odżywcze. Kupowanie taniego, śmieciowego jedzenia to prosta droga do nadwagi, przewlekłych chorób i ogólnego rujnowania stanu zdrowia (patrz punkt poprzedni).

9. Nie bierzesz pod uwagę wartości swojego czasu

- Udało się! W tym markecie na drugim końcu miasta kupiłem kurczaka w promocji. Nawet po uwzględnieniu kosztów paliwa zaoszczędziłem pięć złotych!
- Fajnie, ile ci to zajęło?
- A, jakieś półtorej godziny.
- Dobrze, to może przez półtorej godziny skosisz mi trawnik? Zapłacę nawet siedem złotych.

Widzicie absurd tej sytuacji? Nie raz zdarza się nam poświęcić niewspółmiernie dużo czasu dla osiągnięcia jakiejś niewielkiej korzyści finansowej. A przecież mało kto zgodzi się pracować za pięć złotych za godzinę. Czas to jedyny zasób, którego każdy z nas ma tyle samo każdego dnia. Do tego jest zasobem, którego w żaden sposób nie da się "dokupić".

Nawet jeśli nie masz pomysłu, jak użyć tej godziny bardziej produktywnie w sensie finansowym, to może warto poświęcić ten czas najbliższym albo po prostu odpoczniesz?

10. Mylisz oszczędzanie i inwestowanie

Oszczędzanie to odkładanie pieniędzy "na później". Robimy w bezpieczny sposób i nie liczymy na wielkie zyski.

Inwestowanie to próba zaprzęgnięcia naszych pieniędzy "do pracy". Tu liczymy na konkretne zyski, ale jest to obarczone większym ryzykiem.

Dla przykładu złoto możemy traktować jako produkt oszczędnościowy, który chroni nasze pieniądze w długim terminie przed utratą wartości. To jest oszczędzanie w złocie, np. na emeryturę. Można też w złoto inwestować, czyli kupować kruszec, licząc na spekulacyjne odsprzedanie go po wzroście cen. To powoduje, że możemy ponieść stratę (i jest bez sensu, bo odrzucasz w ten sposób wszystkie atuty złota. Spekulować lepiej na papierach wartościowych, bo są płynniejsze).

Oszczędzanie jest dla każdego. Inwestowanie to wyższa szkoła jazdy, wymagająca pewnej wiedzy i nadwyżek finansowych.

Widzisz u siebie te błędy? Nie martw się! Mi zdarzyło się popełnić każdy z nich. Najważniejsze, by na błędach się uczyć i więcej ich nie popełniać.

fot. Tax Credits, flickr.com, CC BY 2.0

Komentarze

Krzysztof Krzemień