5 najważniejszych błędów Polaków przy oszczędzaniu

Przyszłość, emerytura, pieniądze. Te zestawione ze sobą słowa większości z nas nie kojarzą się najlepiej. I choć w permanentnym narzekaniu na państwo, system i otaczającą nas rzeczywistość sensu nie ma żadnego, fakty są nieubłagane - oszczędzać pieniądze większość z nas po prostu musi. Ale co z tego. 

Nie jesteśmy wolni od błędów w kwestiach finansowych. Odnosząc się do problemu na pewnym stopniu ogólności, chyba brak nam po prostu finansowej inteligencji, czego przejawem jest kilka dość niepokojących kwestii:

1. Nie oszczędzamy

Wszystkie dane dotyczące finansowej sytuacji Polaków (raporty NBP, KNF, banków komercyjnych czy badania opinii publicznej) pokazują jedno - połowa Polaków w ogóle nie żadnych oszczędności i nie robi nic, aby ten stan zmienić. Mowa tu nie tylko o tych, których po prostu na to nie stać, ale także tych, którzy spokojnie te kilkadziesiąt czy kilkaset złotych mogliby co miesiąc odkładać, ale nie robią tego tylko z sobie znanych względów.

Umiejętność oszczędzania jest swego rodzaju sztuką i wcale nie musi wiązać się bezpośrednio z tym ile zarabiamy, a bardziej z tym, ile wydajemy. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że “oszczędzać to nie znaczy zarabiać więcej, a wydawać mniej”. I coś w tym jest.

Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest największy wróg oszczędzania - konsumpcjonizm. O ileż łatwiej jest 100 złotych wydać, niż się od tego powstrzymać. Wiele z naszych wydatków jest kompletnie nieracjonalna - bez nich spokojnie moglibyśmy się obejść, ale przecież chwila satysfakcji, uciechy z nowego przedmiotu to czasem miód na nasze skołatane i zmęczone pracą dusze.

Wtedy człowiek nawet nie pomyśli, że te 100 wydanych polskich złotych mogłoby być początkiem budowania swojej własnej, finansowej przyszłości. Ale cóż tam. “Carpe diem” mówimy sobie i dalej zamiast pieniądze gromadzić, na pniu się ich pozbywamy.

2. Trzymamy pieniądze na lokatach

“To nie prawda, że Polacy nie oszczędzają! Przecież trzymają w depozytach 800 mld złotych!”. To prawda, podobno rzeczywiście tyle mamy zgromadzonych oszczędności. Ale nie zapominajmy, że większość z tych środków trzymana jest na lokatach w bankach. I poza tym, że te pieniądze rzeczywiście tam są, naprawdę nie ma się z czego cieszyć.

Goldsaver.pl

 

Po pierwsze, oprocentowanie depozytów w dzisiejszych czasach jest ledwo zauważalne. I na razie nie zapowiada się, żeby ta sytuacja miała się poprawić. Jeśli mamy wątpliwości, zerknijmy co dzieje się za oceanem. Tam gospodarka ma się o wiele lepiej niż nasza, mimo to amerykański Bank Centralny na podwyżkę stóp wciąż się nie decyduje.

Po drugie, często zapominamy o tym, że w razie sytuacja naprawdę kryzysowej, nasze oszczędności ulokowane w bankach zabezpieczone są wyłącznie do wysokości kwoty gwarantowanej przez BFG, czyli do 100 tys. euro.

Po trzecie, gromadzone pieniądze w bankach są bardzo łatwo dostępne. Minimalne oprocentowanie nie jest w dzisiejszych czasach przeszkodą do likwidacji lokat, bo i ewentualna strata na zysku jest niewielka. A przynajmniej ograniczona dostępność do gromadzonego kapitału jest w procesie budowania finansowego bezpieczeństwa sprawą niemalże fundamentalną.

3. Nie planujemy wydatków

Z nim (finansowym bezpieczeństwem) wiążę się przede wszystkim koncepcja planowania wydatków i całego domowego budżetu. Dziś rozwiązań i dostępnych do tego narzędzi jest w internecie cała masa. Ale prawdę mówiąc wystarczy arkusz kalkulacyjny w excelu i najprostsze formuły, aby stworzyć odpowiedni szablon.

Wydatki bieżące, krótko i długoterminowe, oraz te niespodziewane. Miesięczne przychody, najpilniejsze potrzeby, ale ponad wszystko realne do osiągnięcia i mocno podkreślone cele. To wszystko znaleźć się powinno w takim dokumencie, który analizowany i aktualizowany powinien być przynajmniej raz na miesiąc.

Skąd mamy wiedzieć, że nie stać nas na oszczędzanie, skoro nawet nie wiemy, ile tak naprawdę wydajemy. Połowa Polaków twierdzi co prawda, że wydatki planuje, ale czy znajduje to potwierdzenie w rzeczywistości, pozostaje kwestią zupełnie inną.

4. Zadłużamy się

Dług to obok konsumpcjonizmu największy wróg oszczędzania i jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla polskich gospodarstw domowych. Pralka i TV na raty (tym bardziej, że zbliżają się święta), mieszkanie oczywiście na kredyt. Ale to nie wszystko - zbliżający się okres świąteczny sprzyja wydawaniu pieniędzy w ogóle, więc przydałaby się większa ilość gotówki w portfelu. A że stopy niskie, to i kredyty przecież tanie. I festiwal trwa. A noworoczny kac bywa później bardzo bolesny.

Tani pieniądz (można użyć takiego określenia wobec aktualnej wysokości stóp procentowych) to naprawdę nie powód, aby zadłużać się bez opamiętania. A że jako społeczeństwo korzystać z dźwigni finansowej nie potrafimy, naprawdę decyzję o każdej pożyczanej złotówce powinniśmy przemyśleć dwa, albo najlepiej trzy razy.

5. “Jakoś to będzie”

“Nie muszę oszczędzać, bo....”. “Weźmiemy 20 tys. kredytu…”. “Po co planować, przecież…” - jakoś to będzie. To określenie pasuje doskonale jako kontynuacja tych i kilkudziesięciu innych podobnych stwierdzeń. Ileż razy my, nasi znajomi lub członkowie naszych rodzin w ten sposób odnosili się do kwestii finansowych.

Ostatnio to stwierdzenie bardzo popularne stało się także w odniesieniu do emerytur. “Przecież jakoś to będzie, za te kilkanaście, bądź kilkadziesiąt lat”. No właśnie - jakoś - to wielu z nas wystarcza. A szkoda. Bo zamiast “jakoś”, mogłoby być przynajmniej “w porządku”. Aż dziw bierze, że większości Polaków wciąż pracujących nie przekonują np. przysyłane przez ZUS dokumenty dotyczące przyszłej emerytury i jej szacowanej wysokości jeśli teraz mielibyśmy przejść na emeryturę oraz w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego. Kwoty naprawdę zawrotne nie są.

W całym, mało komfortowym temacie oszczędzania i ogólnie finansów najważniejsza jest przede wszystkim decyzja - o tym, że chcę coś zmienić i że nie godzę się na to, aby nie mieć pod kontrolą swojej aktualnej, ale przede wszystkim przyszłej sytuacji.

Oczywiście, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. Ale na pewno jesteśmy w stanie lepiej się do niej przygotować i zabezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianych okoliczności. Wydać kasę będziemy mogli zawsze. Ale ważniejsze od tego jest to, żebyśmy choć mieli co wydawać…

fot. Maklay62, pixabay.com, CC0

Komentarze

Szymon Matuszyński