6 zagrożeń czyhających w 2017 roku

Sytuacja na zachodnich giełdach z jednej strony napawa optymizmem, a z drugiej każe zachować szczególną ostrożność. Wysokie notowania spółek potwierdzają optymistyczne nastroje na rynkach, ale jak historia uczy, to również sprzyjające okoliczności na odwrócenie trendu. Co może w przyszłym roku zachwiać światową koniunkturą?

1. Podwyżka stóp procentowych w USA

Janet Yellen, Szefowa Rezerwy Federalnej już zapowiedziała taki ruch. Tani pieniądz, mający znaczny wpływ na wysokość obrotów firm, już wkrótce może przejść do historii. O ile polityka luzowania ilościowego znajdowała racjonalne uzasadnienie przy wychodzeniu z gospodarczego dołka, to dzisiaj, w obliczu wyników Wall Street na poziomach zbliżonych do rekordowych, prędzej czy później strumień wpompowywanej gotówki musi zostać zredukowany. Bardzo prawdopodobne, że stanie się to w przyszłym kwartale, na skutki takiego manewru nie będzie trzeba długo czekać.

2. Brexit

Decyzja jaką podjęli mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa w swoich skutkach nadal pozostaje wielką niewiadomą. Niepewność, jaka nam towarzyszyła w trakcie miesięcy poprzedzających referendum, wcale nie zmalała. O ile kultura polityczna wyspiarzy nie pozwala parlamentowi wyniku głosowania zignorować (choć teoretycznie można sobie taką sytuacje wyobrazić), to nadal nie wiadomo, ile samo wyjście może potrwać, jaka będzie jego agenda oraz, co najważniejsze, jak zostaną ułożone relacje pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską. Czy londyńskie City straci prymat na rzecz Frankfurtu? Czy zostaną nałożone cła na handel? Co z rynkiem pracy? Czy Zjednoczone Królestwo się rozpadnie? I w końcu czy Polacy będą mogli pozostać, czy może będą musieli wracać do kraju? Odpowiedź na to ostatnie pytanie zdaje się być ważniejsza dla samej Polski niż dla Anglii.

3. Wybory w USA

Złośliwi twierdzą, że to wybór między dżumą a cholerą. Z jednej strony faworytka, Hilary Clinton, emanacja waszyngtońskiego establishmentu, skrajnie poprawna politycznie, entuzjastka rozwiązań lewicowych nie tylko w gospodarce, ale również w sferze społecznej. Z drugiej strony nieprzewidywalny biznesmen, którego trudno zaakceptować nawet wielu członkom wystawiającej go partii republikańskiej. Zwolennik odbudowania potęgi Stanów Zjednoczonych, z jednej strony proponujący izolacjonizm, z drugiej odgrażający się tym wszystkim, którzy w restytucji amerykańskiej potęgi mogliby zagrażać. Ta niekonsekwencja jest zauważalna również na innych polach, dlatego odpowiedź na pytanie kim będzie Donald Trump po zwycięskich dla niego wyborach przypomina wróżenie z fusów. Ale trzeba pamiętać, że nieprzewidywalność może stanowić o sile wielu polityków – tak było w przypadku Ronalda Reagana, takim wizerunkiem wspiera swoje działania również prezydent Rosji Władimir Putin. Upraszczając, z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że zwycięstwo Clinton oznaczać będzie utrzymanie status quo i kontynuację polityki Bracka Obamy. Ewentualne zwycięstwo Trumpa na pewno przyniesie zmiany, pytanie tylko jak głębokie i na ile mające wpływ na koniunkturę w perspektywie jednego roku.

4. Chiński smok

Przypominanie o rosnącej potędze Państwa Środka oraz zapewnianie, że Chiny to już nie tylko tanie produkty, to dziś czyste truizmy. Azjatycka ofensywa trwa w najlepsze i może na poważnie zagrozić dotychczasowemu ładowi geopolitycznemu. To już zupełnie inna skala zmiany niż ta, z jaką mieliśmy do czynienia choćby 10 lat temu. Wtedy rosnący chiński eksport oznaczał jedynie wypieranie z rynku zachodnich firm. Dzisiaj gra toczy się o znacznie większą stawkę – o podważenie dominującej roli Stanów Zjednoczonych w kreowaniu na świecie ładu polityczno – gospodarczego. Pojawiają się nawet głosy, że zmiana może mieć taki ciężar gatunkowy, jak kiedyś odkrycie Ameryki. Nowy Szlak Jedwabny, którego istotnym elementem ma stać się Polska, to projekt o wielkim znaczeniu, mający potencjał odegrania wielkiej roli w światowym ładzie, ale jeszcze ważniejsze jest to, co w najbliższym czasie będzie się działo na Pacyfiku.

5. Wladimir Putin

Konflikt ukraiński nadal trwa i pomimo tego, że wydarzenia za naszą wschodnią granicą nie są już „jedynkami” w mediach, sytuacji nadal wiele brakuje do stabilności. Kraje bałtyckie znalazły się pod wielka presją i na dziś trudno oceniać, na ile ich obawy są faktycznie uzasadnione, a ile w nich nadmiernej ostrożności. Gdyby jednak ów pesymizm okazał się zwykłym twardym stąpaniem po ziemi, a Rosja zdecydowała się rozszerzyć zakres swojej ekspansji, zarówno Europa jak i świat zostaliby poddani bardzo trudnej próbie. Taki scenariusz na pewno odbiłby się bardzo mocno nie tylko na sytuacji politycznej, ale naruszyłby dotychczasowy model gospodarczy - nie tylko na Starym Kontynencie. Jasne by się stało, że to co jest dzisiaj uznawane jest za pewne i przewidywalne, tak naprawdę wcale nie musi takie pozostać na dłużej.

Zapraszam Cię na WallStreet!

 

6. Deutsche Bank

Największy niemiecki bank jest u progu bankructwa. Jego łączne aktywa w wysokości 2 bln euro czynią go największym bankiem inwestycyjnym na świecie. Główny problem - zaangażowanie na rynku derywatów, czyli instrumentów pochodnych – może spowodować, że ta potężna instytucja zbankrutuje. Nie trzeba wielkiej wyobraźni by przewidzieć skutki takiego tąpnięcia, choćby czerpiąc doświadczenia Lehman Brothers i turbulencji, w jakie wpadły Fannie Mae i Freddie Mac. DB jest zdecydowanie większy, zatrudnia prawie 100 tys. osób.

fot. rafido, pixabay.com, CC0 Public Domain

Komentarze

Artur Heliak