A może żyć prościej?

Chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że każde pieniądze da się roztrwonić. Istnieją na to setki dowodów, jak chociażby to, że wielu zwycięzców loterii bankrutuje średnio w ciągu trzech lat od wygranej. To samo tyczy gwiazd sportu, które przechodzą na emeryturę (m.in. Mike Tyson). W przypadku stałych zarobków, sprawa wydaje się być łatwiejsza: stałe zarobki to ograniczenie, przy którym trudniej stracić kontrolę. Ale i tak większość z nas żyje od pierwszego do pierwszego. A gdyby tak żyć prościej?

Dlaczego wydajemy pieniądze?

Cały sens zarabiania i wydawania pieniędzy sprowadza się do biologicznego przetrwania. Musimy zapewnić sobie jedzenie, mieszkanie oraz ubrania. Do tego dochodzą kwestie związane ze zdrowiem (lekarstwa, lekarze), ubezpieczeniem (ZUS, ubezpieczenie na życie), kosztem wykonywania pracy (transport miejski, samochód, telefon) oraz z dziećmi (przedszkole, zabawki, zajęcia dodatkowe).

A ponadto jesteśmy także konsumentami.

Era nowego modelu

Konsumpcjonizm jest ważny dla gospodarki. Dzięki temu, że wydajemy pieniądze, świat się kręci. Firmy zarabiają pieniądze, co sprawia, że mogą zatrudniać pracowników (stąd zresztą biorą się nasze pieniądze), płacić podatki etc.

Istnieje jednak jedna, zasadnicza, negatywna strona tego całego układu: firmy walcząc o pozycję rynkową, muszą zwiększać swoje dochody. Era industrializacji przyniosła nam masowość i spadek jakości. Coraz mniej jest dziś szewców, ponieważ buty robi się po to, żeby po zużyciu wyrzucić je i kupić nową parę. To samo tyczy się wszystkiego innego, o czym świadczyć może słynny spisek żarówkowy. O spadku jakości wszystkiego mówią fachowcy. Sam nie raz słyszałem „dzisiejsze pralki nie są już takie jak kiedyś”, „dobre samochody skończyły się w 2006 roku”. Wzrost gospodarczy wymaga przemiału.

Drugą twarzą problemu jest kreowanie potrzeb. Telefonów komórkowych nie zmienia się już dlatego, że się zepsuły, ale dlatego, że wychodzi nowy model, kolejna generacja, która różni się designem, lepszym chipsetem i software`m. A producenci i sprzedawcy doskonale wiedzą, jak zrobić, byś ich pożądał. Konieczność kreowania potrzeb u konsumentów rozwija branżę reklamową, która nie produkuje niczego pożytecznego, ale daje zatrudnienie i tworzy obroty.

Dobrobyt na pokaz

Prezesowi dużej firmy nie wypada chodzić w tanim garniturze, mieć taniego zegarka i taniego telefonu komórkowego. A już na pewno nie może jeździć Hyundaiem. Potrzebuje co najmniej VW Passata, inaczej... No właśnie. Inaczej co?

Goldsaver.pl

 

Skromność jest dziś passé. Współczesny branding, który skupia się na kreowaniu potrzeb, musi także skupiać się na tłumieniu tego, co było wartością dawniej. Dziś metki to sposób na pozycjonowanie swojej osoby w społeczeństwie, są motorem, który pozwala nam się piąć wyżej poprzez robienie dobrego wrażenia. Dlatego też nie należy jechać w Karkonosze, by cieszyć się jednym z najbardziej urokliwych miejsc w Polsce – lepiej wybrać wakacje all inclusive w egzotycznym lub przynajmniej drogim kraju i nie opuszczać basenu.

Czy koniecznie trzeba w tym uczestniczyć?

Nie chcę powiedzieć, że metkowanie się dla pozycji albo wydawanie pieniędzy to bezwzględne zło. Pracujemy również po to, żebyśmy mogli odpocząć i czerpać przyjemność z życia, napić się od czasu do czasu dobrego, rzemieślniczego piwa, czy zjeść obiad w restauracji.

Warto jednak zastanowić się czasami nad swoimi wydatkami. Czas to pieniądz. I nie chodzi tylko o to, że zamiast oglądać telewizor przez godzinę, można wyprowadzić komuś psa na spacer za 20 złotych. Czas to zasób, którego sobie nie odkupimy. Pracując, sprzedajemy swój czas. Kupując rzeczy, płacimy zatem czasem, który sprzedaliśmy w pracy. Kupując kolejny model telefonu, płacimy np. tygodniem ze swojego życia (40 roboczogodzin). Ten tydzień został już sprzedany, już go nie odzyskamy, ale do nas należy decyzja, na co wymienimy zarobione pieniądze, czyli za co przehandlujemy mały fragmencik naszego życia.

Co jest w życiu ważne?

Każdy ma swoje własne priorytety w życiu, ale jest to jedna z tych kwestii, nad którymi zawsze warto się pochylić. Skąd wzięły się nasze priorytety? Dlaczego akurat te? Czy kariera rzeczywiście jest tak ważna? Czy wyznaczyliśmy sobie granicę dla naszych aspiracji zawodowych? Czy nie ma rzeczy, które są ważniejsze? Czy rzeczywiście chcemy spędzić wakacje w basenie? Czy musimy być obklejeni metkami? Czy jedynym sposobem, by zrobić wrażenie na innych, jest drogi telefon? Etc. etc.

I w końcu: czy nie lepiej żyć prościej? Taniej? Czy nie lepiej pomyśleć o najbliższych, również w kontekście ich bezpieczeństwa, zabezpieczenia przyszłości, lepszego startu w dorosłe życie dla naszych dzieci?

fot. hoteleeuropalubin, pixabay.com, CC0

Komentarze

Lord Skąpiec