Polacy, korzystajcie z dobrej koniunktury!

Dynamika PKB - 4%, poziom bezrobocia - 7,4 %, przeciętne wynagrodzenie w gospodarce - 4 047 zł (tak, mamy świadomość niedoskonałości tego wskaźnika), inflacja - 1,5 % (wszystkie dane w ujęciu r/r) - to tylko niektóre wybrane wskaźniki makro naszego kraju przedstawiające aktualny obraz sytuacji. Jest dobrze, prawda?

Polska nie była, nie jest i pewnie jeszcze przez jakiś czas nie będzie w ruinie. I oby ten okres z naszego punktu widzenia trwał jak najdłużej. Biorąc pod uwagę gospodarczą i finansową sytuację Polaków w połowie 2017 roku, należy uczciwie powiedzieć, że jesteśmy chyba w najlepszym momencie na pewno w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

Szerszy obraz sytuacji

No dobrze, ale przecież w 2007 polska gospodarka rosła szybciej (7,50%), jeszcze rok temu mieliśmy ujemną inflację, a i produkcja przemysłowa notowała o wiele lepsze wyniki, niż ma to miejsce w roku 2017. Pamiętajmy jednak, że mówimy tu nie tylko o czynnikach i warunkach wewnętrznych. Bardzo ważne jest to, aby patrzeć na sytuację Polski w nieco szerszym kontekście - czyli przede wszystkim w odniesieniu do bardzo niestabilnej sytuacji zarówno w Europie, jak i na świecie.

Warto w tym miejscu bardzo wyraźnie podkreślić i od razu uciąć polityczne spekulacje. To, że Polska A.D. 2017 jest krajem, w którym żyje się dobrze, jest konsekwencją działań, wydarzeń i okoliczności ostatnich 28 lat - w tym także dwóch ostatnich. Panujące po drodze rządzące ekipy mają w tym swój udział poprzez podejmowanie działań pozwalających nam się rozwijać albo przynajmniej przez nie przeszkadzanie temu procesowi.

Podziękujmy przede wszystkim sami sobie

Pogratulować powinniśmy przede wszystkim sami sobie. Jesteśmy pracowici, innowacyjni, otwarci na nowe rozwiązania. Nie boimy się podejmować wyzwań, wciąż chcemy się uczyć. A to są kluczowe czynniki sukcesu w budowaniu naszej pozycji. Na przestrzeni ostatnich 28 lat kluczowe było też nasze otwarcie na świat i Europę. I pozostaje wierzyć, że w najbliższym czasie się to nie zmieni.

W czasach koniunkturalnej hossy (rozumianej nieco szerzej, niż tylko przez rosnącą giełdę czy rozwijającą się gospodarkę) bardzo jednak trudno o refleksję i wybiegnięcie w przyszłość. „Carpe diem” jest aktualne bardziej niż kiedykolwiek. A to sytuacja niebezpieczna. Bo musimy pamiętać o tym, że tak dobrze z pewnością nie będzie zawsze. Im więc lepiej dziś ułożymy sprawy związane z finansami, tym lepiej będzie nam funkcjonować w czasach kryzysu czy dekoniunktury. A że te przyjdą, możemy być pewni.

Przede wszystkim ponad wszystko zamiast napędzać podatkowe wpływy do budżetu poprzez konsumpcję, za co wdzięczny jest nam oczywiście bardzo minister Morawiecki, środki powinniśmy przede wszystkim odkładać i inwestować. Ile i jak, to już zależy od sytuacji i możliwości każdego z nas.

Oszczędności rosną. Ale…

W kontekście oszczędności choćby na przyszłą emeryturę coś w narodzie drgnęło. Na koniec marca 2017 roku ich wartość wyniosła 1 bln 315 mld zł, czyli o 36 mld zł (+2,8 proc.) więcej, niż na koniec 2016 roku. Jeszcze lepiej przedstawiają się dane dotyczące zamknięcia właśnie roku 2016, kiedy to w ciągu poprzednich dwunastu miesięcy odłożyliśmy 113 mld więcej, niż rok wcześniej (wzrost o 9,7 proc.).

Ale i tutaj istotna jest jednak uwaga - odkładane środki lokujemy przede wszystkim w depozytach (70 proc.), które są dziś bardzo słabo oprocentowane. Samym paliwem napędowym dla rosnących oszczędności jest program 500 +. Pamiętajmy jednak, że program kiedyś się skończy. A patrząc z budżetowego punktu widzenia, skończyć się powinien możliwe najszybciej.

„Carpe diem”. Ale bez przesady

No dobrze. Jest miło, przyjemnie, poziom życia się poprawia, ceny nie rosną w zastraszającym tempie, dramatu na stacjach benzynowych nie ma. Czy jednak gdzieś powinny nam się palić czerwone albo przynajmniej pomarańczowe lampki? Oczywiście. I to właśnie ich baczna obserwacja okaże się kluczowa w czasach, kiedy sielanka dobiegnie końca. Bo że dobiegnie, jest przesądzone.

Oszczędności to jeden z kluczowych elementów. Zdywersyfikowany koszyk podzielony na różne aktywna o różnym stopniu zbywalności i możliwego do osiągnięcia zysku. Regularne oszczędzanie również pod kątem przyszłej emerytury. Pamiętajmy - Polska i Polacy mają się całkiem nieźle. Czego powiedzieć nie możemy o ZUS-ie. Ten umiera, a choroba jest już chyba nieuleczalna.

Mimo że rynek pracy należy dziś ewidentnie do pracownika, powinniśmy stawiać na indywidualny rozwój i wciąż podnosić swoje kompetencje. Już dziś coraz częściej widoczne jest zjawisko, że w wielu branżach osiedliśmy na laurach - rynek trochę pracowników rozpieścił, którzy coraz częściej myślą: „A co może mi się stać. W razie czego zawsze mogę zmienić pracę”. Teraz pewnie zawsze. Ale już za jakiś czas „zawsze” może nie być tak łatwo osiągalne.

Ponad wszystko powinniśmy też trzymać domowe budżety w ryzach. Łatwo wydaje się pieniądze, kiedy i pensje wyższe i środki jak rzeka płyną z 500 +. A co jeśli przyjdzie kryzys (który swoją drogą już za oceanem się czai) i ta czy kolejna ekipa będzie musiała 500 + zawiesić czy w ogóle zamknąć? Pamiętajmy - Polski na razie na taki program po prostu nie stać - w 2017 roku ma on kosztować 23 mld złotych.

Ważne też, abyśmy po prostu trzeźwo oceniali to, co dzieje się dziś, ale też bardzo trzeźwo wybiegali myślami w przyszłość i pamiętali, że obecny stan nie jest dany raz na zawsze. Darujmy sobie oczywiście też tezy, wyroki, oceny polityków (tych, których naprawdę warto słuchać, policzyć można na palcach jednej ręki). Ich celem jest wzrost poparcia i wygrana w kolejnych wyborach. Tak więc ich punkt widzenia jest krótkoterminowy i nastawiony wyłącznie na korzyści ich własne. A nie nasze.

Polska to naprawdę fajny i piękny kraj. O gigantycznym potencjale, którego część z pewnością na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wykorzystaliśmy. I korzystajmy dalej - z tego, co dają nam czasy, warunki i okoliczności. Ale dokonujmy też krytycznej analizy i oceniajmy przyszłe zagrożenia oraz wyzwania. A ponad wszystko nie dajmy się jako społeczeństwo podzielić. Bo w dwie Polski to naprawdę nie jest dobry pomysł…

fot. AliceKeyStudio, pixabay.com, CC0

Komentarze

Szymon Matuszyński