Sprawdź, co złoży się na twoją emeryturę po reformie OFE

Zapowiadana na przyszły rok reforma OFE spowoduje, że staniemy się właścicielami 75 proc. naszych, obecnie zgromadzonych tam pieniędzy. Pojawią się również zupełnie nowe rachunki, które mają pozwolić na zwiększenie naszej emerytury.

Nadchodzące wielkimi krokami obniżenie wieku emerytalnego to nie koniec planowanych przez rząd zmian, związanych z emeryturami. Najprawdopodobniej w lipcu 2018 roku w życie wejdzie bowiem reforma OFE.

Zgodnie z przedstawionym w 2016 roku przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego Programem Budowy Kapitału, 75 procent aktywów Otwartych Funduszy Emerytalnych ma trafić na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego wszystkich uczestników OFE, a 25 procent - do Funduszu Rezerwy Demograficznej.

Ostatnie doniesienia wskazują, że w sprawie zmian w systemie emerytalnym porozumiały się już ministerstwa rozwoju i finansów, a także rodziny, pracy i polityki społecznej. Jak informuje MRPiPS, rekomendacje zmian w otwartych funduszach emerytalnych zostały przedstawione w dwóch dokumentach, przyjętych przez Radę Ministrów.

- Aktualnie kończą się prace nad projektem ustawy wdrażającej koncepcję zarysowaną w tych dokumentach. Wiodącą rolę w finalizacji tego projektu ustawy odgrywa Ministerstwo Finansów - wyjaśniają przedstawiciele resortu.

Dodają, że będący efektem prac projekt ustawy uwzględniać będzie zarówno potrzeby rynku kapitałowego, jak i bezpieczeństwo przyszłych ubezpieczonych.

- Jednym z zasadniczych celów tego projektu będzie stworzenie warunków dla rozwoju dobrowolnych form oszczędzania na starość - zaznacza Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Goldsaver.pl

 

OFE zmienią się w IKZE

Aktualnie wysokość naszej emerytury zależy głównie od salda w ZUS i OFE. Po wejściu w życie reformy, 75 proc. pieniędzy z OFE trafi na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego, czyli de facto stanie się własnością przyszłych emerytów. Pozostałe 25 proc. środków zostanie przekazane do Funduszu Rezerwy Demograficznej, ale ma to nie wpłynąć negatywnie na wysokość emerytur, bo w zamian zapis na taką samą kwotę pojawi się na subkoncie w ZUS.

IKZE będą zupełnie nowym rodzajem rachunku emerytalnego. Nie będzie można, tak jak obecnie, wybrać formy oszczędzania, bo nowe konta obligatoryjnie będą funduszem akcji. Stanie się tak dlatego, że likwidowane Otwarte Fundusze Emerytalne posiadają bardzo dużo akcji. Gdyby zostały sprzedane, spowodowałoby ogromne spadki ich cen.

Wypłatę z OFE na IKZE dostaną niemal wszyscy pracujący Polacy. Również ci, którzy w 2014 roku zrezygnowali z OFE na rzecz ZUS - tamta decyzja dotyczyła bowiem tylko nowych składek. Kwota, jaką otrzymamy na własność i zostanie zapisana na naszym IKZE, wyniesie średnio - zgodnie z wyliczeniami Expandera - nieco ponad 8 tysięcy złotych. Tu oczywiście liczyć będzie się staż pracy - niektórzy (np. osoby pracujące dopiero od kilku lat) dostaną sporo mniej, a inne znacznie więcej.

Aby sprawdzić, jak kwota nam się należy, najlepiej zalogować się na swoje konto w OFE lub zadzwonić na infolinię. Gdy poznamy nasze saldo, trzeba je pomnożyć przez 0,75. Wówczas poznamy kwotę, którą otrzymamy po reformie.

ZUS, czyli trzy elementy

Po reformie, wciąż decydująca dla wysokości emerytury będzie kwota składek zapasana w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Wpływają na nią trzy elementy.

Pierwszy to tzw. kapitał początkowy, czyli szacunkowa kwota składek emerytalnych opłacanych przed 1999 rokiem. Jako że sposób jego obliczania jest dość korzystny, osoby pracujące przed 1999 rokiem wiele lat, dostają emerytury znacznie wyższe od tych, którzy wcześniej nie pracowali wcale albo pracowali krótko.

W ZUS-ie mamy także dwa rachunki, czyli konto i subkonto. Na pierwsze trafiają składki emerytalne odliczane od naszego wynagrodzenia po 1999 roku, a na drugim zapisane są kwoty przeniesione z OFE w 2014 roku (wówczas z OFE do ZUS przetransferowano nieco ponad połowę środków). Po nowej reformie, trafi tam także 25 proc. pieniędzy, które obecnie mamy w OFE.

Dobrowolne oszczędności, czyli IKE, IKZE i PPE

To, ile pieniędzy dostaniemy na emeryturze, zależy także od tego, ile dobrowolnie na ten cel odłożymy. Do wyboru mamy aktualnie trzy rodzaje produktów, zapewniających preferencje podatkowe.

IKE, czyli Indywidualne Konto Emerytalne pozwala uniknąć podatku od zysków kapitałowych, co sprawia, że zebrana kwota może być wyższa nawet o 92 tys. złotych od zwykłego produktu oszczędnościowego. Tyle wyniesie bowiem podatek od odsetek naliczonych w ciągu 30 lat.

PPE, czyli Pracowniczy Program Emerytalny to produkt, z którego skorzystanie może nam zaproponować jedynie pracodawca. Tu także nie zapłacimy podatku od wypracowanych zysków, a dodatkową zaletą będzie to, że jeśli zgodzimy się na otwarcie PPE, pracodawca będzie tam wypłacał dodatkowe wynagrodzenie, do wysokości 7 proc. pensji miesięcznie.

IKZE, czyli Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego pozwala odliczać w PIT wpłaconą tam kwotę i w rezultacie otrzymywać co roku zwrot podatku. Za wpłaty dokonane w tym roku, taki zwrot wynosić będzie nawet 920 złotych.

Dodajmy, że wszystkie trzy produkty mogą przybierać różną formę - kont oszczędnościowych, funduszy inwestycyjnych, ubezpieczeń na życie czy nawet rachunków maklerskich. Wszystko zależy od naszych preferencji. Nie trzeba także decydować się na tylko jeden z nich - można jednocześnie posiadać IKE, IKZE i PPE.

Nowe rozwiązania, czyli PPK i IPK

Zapowiadana reforma ma wprowadzić także nowe rozwiązania służące do dodatkowego oszczędzania na emeryturę - Pracowniczy Plan Kapitałowy (PPK) oraz Indywidualny Plan Kapitałowy (IPK). Automatycznie do PPK lub IPK mają zostać zapisani wszyscy pracujący - tam, co miesiąc, będzie odkładane od 2 do 4 proc. naszej pensji, a dodatkowe 2-3 proc. dopłaci pracodawca.

Ma to spowodować, że po 25 latach oszczędzania, uzyskamy dodatkową emeryturę w wysokości od 612 do 1 068 złotych. Przy tych produktach pojawi się jednak więcej ograniczeń niż przy IKE, IKZE czy PPE. Tam pieniądze można wpłacać i wypłacać w dowolnym momencie, a w PPK i IPK będziemy mieli możliwość wypisania się tylko przez pierwsze trzy miesiące od momentu, gdy zostaniemy w nim automatycznie zapisani.

fot. Skitterphoto, pixabay.com, CC0

Komentarze

Tomasz Matejuk