Karta kredytowa – Jak mądrze z niej korzystać?

Karta kredytowa to narzędzie, które jeszcze niedawno banki wciskały nader ochoczo każdemu klientowi. Obecnie są nieco bardziej wybredne, ale i tak wielu z was na pewno spotkało się z taką propozycją. Czy warto mieć kartę kredytową i co zrobić, żeby kawałek plastiku nie wpędził posiadacza w tarapaty?

Poniższy tekst powstał całkowicie na podstawie moich własnych doświadczeń. Z kart kredytowych różnych banków korzystam od czasu, kiedy sam zacząłem zarabiać. Uważam ją za cenne narzędzie, ale niepozbawione wad i pułapek.

Jak działa karta kredytowa?

Na najbardziej powierzchownym poziomie dokładnie tak samo jak karta do konta, którą ma w portfelu niemal każdy posiadacz rachunku bankowego. Używa się jej w tych samych terminalach i może być wyposażone w technologię bezstykową. Można nią płacić za zakupy w sklepach stacjonarnych, ale i w internetowych, bo wszystkie karty kredytowe są akceptowane w transakcjach na odległość, podczas gdy karty do konta nie zawsze posiadają tę funkcję.

O ile jednak karta do konta ściąga pieniądze użytkownika z jego ROR i nie zadziała, jeśli wcześniej tego konta nie zasili pensja lub wpłata z innego źródła, o tyle karta kredytowa czerpie z limitu kredytowego przyznanego przez bank. Wysokość limitu uzależniona jest od polityki banku, dochodów i sytuacji zawodowej klienta oraz rodzaju wydanej karty kredytowej. Przy każdej transakcji z limitu pobierana jest określona kwota, którą następnie trzeba bankowi zwrócić w formie przelewu.

Karta kredytowa rozliczna jest w miesięcznych okresach rozliczeniowych. Pierwszy dzień tego okresu z reguły można sobie indywidualnie wyznaczyć, żeby dopasować dzień spłaty zobowiązań do dnia, w którym otrzymujemy pensję. Po zakończeniu okresu rozliczeniowego następuje też tzw. „grace period” czy okres bezodsetkowy. Mierzony jest on pod pierwszego dnia okresu rozliczeniowego.

Jeśli np. okres rozliczeniowy zaczyna się 1 stycznia i kończy się 31 stycznia (1 lutego zaczyna się następny) to przy 54 dniowym grace period kończy się on 23 lutego. Jeśli do tego dnia spłacimy wszystkie zobowiązania ze stycznia, kredyt będzie całkowicie nieoprocentowany, czyli oddajemy co do grosza tyle, ile wydaliśmy. Można też spłacić kwotę minimalną, będącą pewnym procentem całości zobowiązań zaciągniętych w styczniu, wówczas od pozostałej kwoty będą naliczane odsetki.

Jeśli nie spłacimy żadnej części zobowiązań lub mniej niż kwota minimalna, musimy się liczyć nie tylko z oprocentowaniem, ale i dodatkową karą, przewidzianą w tabeli prowizji i opłat.

Oglądaj na Mysaver TV

Jak korzystać z karty kredytowej?

Po pierwsze należy zdać sobie sprawę, że wbrew nazwie karta kredytowa nie jest narzędziem do pożyczania pieniędzy. Obecnie, gdy stopy procentowe są najniższe w historii, kredyt na karcie jest relatywnie tani, bo zgodnie z ustawą antylichwiarską oprocentowanie może wynieść maksymalnie czterokrotność stopy lombardowej NBP, która na dzień pisania tego artykułu wynosi 2,5%. Jednak prędzej czy później stopy pójdą w górę, a wówczas kredyt z karty stanie się znów jednym z najdroższych na rynku.

Karta kredytowa to narzędzie do zarządzania płynnością. Umożliwia finansowanie bieżących wydatków, podczas gdy pensja leży na oprocentowanym koncie oszczędnościowym, a nie na nieoprocentowanym ROR. Pozwala też zrobić zakupy na dzień przed wpłynięciem pensji, czy sfinansować większy wydatek bez konieczności zrywania lokaty. Wymaga jednak ogromnej dyscypliny finansowej, którą nie każdy posiada.

Jeśli nie jesteś w stanie spłacić całej kwoty w okresie bezodsetkowym, korzystanie z karty kredytowej jest kompletnie bez sensu i nie jest to narzędzie dla Ciebie.

Pułapki w korzystaniu z kart kredytowych

  1. Utrata płynności finansowej. Pamiętaj, to że wydajesz pieniądze banku, nie oznacza, że te wydatki nie obciążą ostatecznie twojego konta. Dlatego każdą płatność traktuj jak dokonywaną własnymi pieniędzmi. Jeśli prowadzisz budżet domowy, zapisuj w nim wydatki w dniu dokonania zakupu, a nie w dniu spłaty karty. Jeśli raz nie zdołasz spłacić całości kwoty w okresie bezodsetkowym, to wszystkie inne korzyści stają się nieistotne. Wydanie więcej niż jest się w stanie spłacić to prosta droga do wpadnięcie w pętlę długów.
  2. Nieuwaga. Jeśli masz kartę w tym samym banku co konto, możesz ustawić automatyczną spłatę. Wówczas z Twojego konta zostanie pobrana odpowiednia kwota w ostatnim dniu okresu bezodsetkowego. Wystarczy pamiętać, by zapewnić na nim tę kwotę. Jeśli jednak masz konto w innym banku, musisz pamiętać, żeby wykonać przelew kilka dni wcześniej, by zdążył dojść na czas. Spóźnienie o 1-2 dni nie spowoduje konieczności zapłaty dużych odsetek, ale kary za brak wpłaty kwoty minimalnej w terminie bywają bardzo bolesne. Ja wykonuję przelew ze spłatą od razu po otrzymaniu pensji, żeby na pewno nie zapomnieć, mimo że okres rozliczeniowy mam ustawiony tak, że pensja wpływa kilka dni przed końcem grace period.
  3. Płatności za granicą. Czy to nie cudowne? Jedziemy za granicę nie martwiąc się o walutę i płatności, wszystkiego dokona ten mały wspaniały kawałek plastiku w naszej kieszeni, który w przeciwieństwie do karty do konta akceptowany jest właściwie we wszystkich punktach. Wszystko rewelacyjnie, do momentu, w którym otrzymamy wyciąg z rachunku. Wówczas okazuje się, że wydatki wyniosły znacznie więcej niż oczekiwaliśmy. Dlaczego?
    Po pierwsze banki przeliczają wydatki nie według oficjalnych tabel kursowych NBP, ale według własnych, w których spread (różnica między skupem i sprzedażą danej waluty) jest często kilkukrotnie większa niż w kantorach, co może oznaczać nawet kilkanaście-kilkadziesiąt groszy straty na każdym wydanym euro. Mało tego, niektóre banki doliczają jeszcze prowizję za przewalutowania, co dodatkowo podnosi koszty transakcji.
    To jednak nie koniec niespodzianek. Niemal każda z kart dostępnych w Polsce jest denominowana w dolarach lub euro. Nie zauważymy tego płacąc w złotówkach i spłacając w złotówkach. Nie zauważymy też płacąc w walucie, w której karta jest denominowana. Jeśli jednak zrobimy zakupy np. w Wielkiej Brytanii w funtach, to kwota zostanie przewalutowana dwukrotnie: z funtów na euro lub dolary, a następnie na złotówki. Oczywiście za każdym razem po tym gorszym kursie.
    Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Jeśli planujesz dużo płacić za granicą, poszukaj karty z małym spreadem, kantoru internetowego, który wydaje też kartę do konta lub korzystaj za granicą z gotówki pozyskanej w klasycznym kantorze.
  4. Utrata danych. Do transakcji kartą kredytową na odległość nie jest potrzebny PIN. Wystarczy numer karty, data ważności i kod CVV/CVC. Wszystkie te dane podane są na karcie. Jak się zabezpieczyć przed nieuprawnionym korzystaniem? Po pierwsze nigdy podczas transakcji nie spuszczaj karty z oka, nie pozwalaj nikomu jej kserować ani w żaden sposób fotografować. Nie podawaj też danych karty przez telefon, e-mail lub nieszyfrowanym połączeniem na stronie internetowej. Możesz też zapamiętać kod CVV/CVC i zakleić miejsce na karcie, w którym się znajduje jakąś nieprzezroczystą cienką taśmą klejącą.
  5. Bankomaty. W przeciwieństwie do transakcji kartowych w sklepie, wybranie pieniędzy z bankomatu za pomocą karty kredytowej jest oprocentowane od dnia dokonania operacji i najczęściej obciążone prowizją, co może być problemem, gdy musimy coś kupić za gotówkę.

Zalety korzystania z karty kredytowej

  1. Możliwość zarządzania płynnością. To omówiłem na początku artykułu.
  2. Dokument uwiarygodniający. Wynajęcie samochodu lub rezerwacja pokoju hotelowego za granicą często wymaga potwierdzenia kartą kredytową. Zapłacić można w dowolny sposób, ale karta kredytowa uwiarygadnia nas w oczach partnera. Skoro bank uwierzył nam na tyle, by otworzyć rachunek kredytowy na kilka lub nawet kilkadziesiąt tysięcy, to najwyraźniej jesteśmy wiarygodnym partnerem.
  3. Programy rabatowe i dodatkowe świadczenia. Większość banków ma programy rabatowe powiązane z konkretnymi kartami. Te z wyższym limitem często zawierają również pakiety ubezpieczeń, assistance lub usługi konsjerża. Do niedawna można było znaleźć karty ze zwrotem części wydanych pieniędzy, ale od czasu ustawowego ograniczenia intercharge, czyli opłaty pobieranej od sprzedawców przez wystawcę karty, tego rodzaju warunki się skończyły lub są promocjami ograniczonymi czasowo.

Jak wybrać kartę kredytową?

  1. Zignoruj oprocentowanie. Promocyjne oprocentowanie nie jest żadną promocją. Jeśli nie jesteś w stanie spłacić karty w okresie bezodsetkowym, w ogóle jej nie wyrabiaj. Dobrze używana karta kredytowa zawsze ma oprocentowanie 0%.
  2. Sprawdź koszty używania. Wydanie karty kredytowej z reguły kosztuje. Podobnie jak jej używanie. Najczęściej bank pobiera opłatę za wydanie karty oraz roczną opłatę za korzystanie. Dobra wiadomość jest taka, że najczęściej rezygnuje z pobrania obu opłat, jeśli wykona się odpowiednią ilość transakcji na odpowiednią kwotę. Zanim zawnioskujesz o kartę sprawdź, jaki jest limit transakcji, który trzeba wyrobić, by zostać zwolnionym z opłat. Jeśli możesz mieć trudności z osiągnięciem tego limitu, poszukaj innej oferty.
  3. Sprawdź dodatkowe usługi/pakiety. Dodatkowe promocje i rabaty są fajne, ale często trzeba za nie płacić wyższymi opłatami za karty lub wyższymi limitami zwolnienia z tych opłat. Zastanów się czy na pewno są ci potrzebne.
  4. Przejrzyj dokładnie tabelę prowizji i opłat. Czasami są w niej ujęte dodatkowe koszty. Kreatywność banków w wymyślaniu dodatkowych opłat jest niezmierzona, więc nie ma sensu ich wszystkich wymieniać.

Czy warto mieć kartę kredytową?

Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam lub sama. Dla mnie jest to bardzo wygodne narzędzie i w tej chwili ciężko byłoby mi się bez niego obejść. Jednak jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy zdołasz korzystać z niej efektywnie i bez wpadania z dodatkowe opłaty, lepiej nie ryzykuj.

fot. jarmoluk, pixabay.com, CC0

Komentarze

Krzysztof Krzemień