Lista „wrogów oszczędzania” cz. 2

Wśród rzeczy, które przeszkadzają nam w oszczędzaniu omówiliśmy już krótko modę, używki i zbyt rozrywkowy lub wygodny styl życia. Teraz czas na kolejne czynniki, które sprawiają, że mamy mniej w portfelu. Przy okazji odpowiemy na pytanie czy każdy „wróg oszczędzania” to faktycznie przeszkoda.

4. Lenistwo

Lenistwo napiętnowane jest przynajmniej od czasów biblijnych. To w końcu stan, w którym nic nam się nie chce, nie podejmujemy działania lub odpoczywamy dłużej niż wskazywałby na to rozsądek. Co ciekawe, niektórzy starożytni, uznawali lenistwo za pogodę ducha lub stan, który był jednoznaczny ze szczęściem. Dziś lenistwo przybiera bardzo wiele biernych form bezowocnego przedłużania czegoś, co odciąga nas od wartościowego zagospodarowania czasu.

I tak oto ślęczymy nad Facebook'iem, Twitter'em, Instagram'em oraz innymi. W pracy, pomimo piętrzących się papierów na biurku, idziemy na pół godziny na szybkiego papieroska z koleżanką, która tego właśnie dnia zerwała z chłopakiem 😉 Paradoksalnie przez lenistwo może się okazać, że skończymy pracę o 18 zamiast o 16. Opóźnianie wszystkiego jest też zwyczajnie niezdrowe. Przykładowo, rano wstajemy później niż powinniśmy i w najlepszym razie śniadanie zjadamy w biegu.

Lenistwo coraz częściej uzasadniamy zmęczeniem i potrzebą odpoczynku lub relaksu. Wygodnictwo wypiera samoorganizację i dyscyplinę. Czas ucieka, a obowiązki zaczynają się mnożyć.

Czas jest bezcenny, więc powinniśmy dysponować nim rozważnie. Najważniejsze rzeczy załatwiajmy od razu i starajmy się regularnie nadrabiać wszelkie zaległości. Wykreślmy z naszych słowników zwrot "nie chce mi się". Pójdźmy na spacer, umyjmy podłogę, zbudujmy zamek z klocków z dzieckiem, odwiedźmy babcię, uporządkujmy faktury dla księgowego i umyjmy samochód. A jak przyjdzie wieczór poleniuchuj z mężem/żoną przy dobrym filmie lub książce albo zaproście znajomych.

5. Mała skala

Kiedy poszukujemy oszczędności, często może pojawić się pytanie: czy i kiedy możemy zastąpić kupowanie jakiejś rzeczy, zrobieniem jej we własnym zakresie. Opłacalność wytwarzania samemu np. jedzenia czy zabawek, zależy od naszego trybu pracy, liczby członków rodziny czy stylu życia.

Posłużmy się przykładem… pierogów ruskich. Aby zrobić 75 sztuk pierogów potrzebujemy mąkę, 2 jajka, wodę, ser biały i ziemniaki, koszt tych produktów wynosi ok. 14-15 złotych. Co ciekawe tyle samo zapłacimy za porcję (12-14 sztuk) w pierogarni czy lokalnym bistro. Co nam się bardziej opłaca? Na pewno domowe pierogi, pod warunkiem, że zrobimy ich dużo. Lepienie 12 pierogów opłaca się tylko pierogowym maniakom. Założona przez nas liczba 75 pierogów to kilka porcji, które można od razu zjeść z rodziną bądź zamrozić. Warto się zastanowić, co jest dla nas lepsze - zrobić samemu prosty i smaczny obiad, czy iść zjeść coś na mieście bo pozornie nam się kalkuluje. Poza zyskaniem kilku złotówek w portfelu, mamy satysfakcję z domowego obiadu i uznanie teściowej.

Oglądaj na Mysaver TV

Zobacz także: Oszczędzanie w kuchni

6. Dzieci

Nasze pociechy, czy tego chcą czy nie, raczej nie wspierają systematycznego oszczędzania. Nim dziecko się urodzi, trzeba zorganizować łóżeczko, wózek, wypada mieć kilka ubranek i pieluch. Kiedy nasze małe szczęście pojawi się na świecie, to oczywiście chcemy mu „przychylić nieba”. Jednak zatrzymajmy się na chwilę. Dziecko z ubranek będzie wyrastało po 3 tygodniach, co za tym idzie z pierwszych pieluch też. Nie trzeba dokonywać hurtowych zakupów. Nie musimy od razu sięgać po produkty z najwyższej półki. Jeżeli pieluchy dyskontowe nie będą podrażniały skóry dziecka dlaczego mamy ich nie używać?

Jeżeli nie chcemy zwariować, sprawdzajmy co służy naszemu dziecku, a co nie. Obserwujmy i uczmy się go. Kiedy przetrwamy pierwszy rok, pojawiają się nowe wyzwania. Już wiemy czy mamy alergika czy też nie. Następnie powstaje pytanie, czy wybrać państwowy żłobek, czy opiekunkę, a może zostać z dzieckiem w domu? A to są dość kosztowne dylematy. Do tego dochodzą stałe koszty jak jedzenie, ubranka, leki oraz zabawki.

Na szczęście pojawiły się fajne rozwiązania dla rodziców, którzy wiedzą, że większość ubranek, zabawek i innych przedmiotów jest kupowanych dla dziecka na chwilę. W każdym większym mieście lub w internecie znajdziemy giełdy, gdzie za grosze można kupić ubranka bądź zabawki z których inne dzieci powyrastały. Popularne są również giełdy wymiany, nie dość że można skompletować garderobę dziecka, to jeszcze poplotkować z innymi mamami. Tak, przy dziecku trzeba się "nakombinować". Jeżeli uważamy, że mamy ciężko, pomyślmy, jakie problemy miały nasze mamy czy babcie. Było mniej gadżetów, ale uśmiechy były bardziej szczere. Nie wszystkie rozwiązania z lat 80-tych są złe. Mogą się okazać tanie, a przede wszystkim uczą kreatywności i radości z prostoty.

Na koniec najważniejsze. Dzieci to pozorna „przeszkoda” w oszczędzaniu. Mogą nas kosztować sporo, ale jak już wielokrotnie to opisywaliśmy, w największym stopniu zależy to od nas, jako rodziców. Z drugiej strony, kiedy poradzimy sobie z codziennością rodzica to mamy szansę na coś znacznie więcej. Prawdopodobnie nie ma nic lepszego niż szczęśliwa, kochająca się rodzina, w której wszyscy się wspierają. To prawdziwy kapitał na przyszłość. Taki punkt widzenia zmienia spojrzenie na ostatnią z naszych „przeszkód w oszczędzaniu”.

Zobacz także: Jak nie zbankrutować z dziećmi

fot. WDnetStudio, pixabay.com, CC0

Komentarze