Małe przychody, niższy ZUS. Czy nowe przepisy pomogą przedsiębiorcom?

Ministerstwo Rozwoju szykuje rozwiązanie, dzięki któremu małe firmy, osiągające niewielkie przychody, będą płaciły niższe stawki ZUS. Część ekspertów podkreśla jednak, że zmiany przyniosą więcej szkód niż pożytku.

Wiosną w Ministerstwie Rozwoju przygotowano projekt ustawy, która ma zmniejszyć obciążenia składkami na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców o niskich przychodach. Jak zapowiadają przedstawiciele resortu, nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2018 roku.

- Składki na ubezpieczenia społeczne w stałej kwocie dla każdego przedsiębiorcy to poważna bariera dla tysięcy mikrofirm. Chcemy pozwolić na rozwój każdemu, nawet tym najmniejszym i dlatego planujemy zmianę, która wprowadzi sprawiedliwe rozwiązania oraz zachęci do wyjścia z szarej strefy – tłumaczył w kwietniu wicepremier Mateusz Morawiecki.

Morawiecki zapewniał, że żaden przedsiębiorca nie straci na tej regulacji.

- Wszystkie dotychczasowe przywileje pozostaną w mocy, a ci, którzy będą chcieli skorzystać z nowych rozwiązań, będą to mogli zrobić dobrowolnie. W szczególności dotyczy to przewidzianej w Konstytucji Biznesu ulgi na start oraz możliwości skorzystania z obniżonej przez pierwsze 24 miesiące podstawy wymiaru składek – podkreślał minister rozwoju i finansów.

Dla kogo niższe składki?

W myśl nowelizacji ustawy, z obniżonej, najniższej wysokości składek na ubezpieczenia społeczne będą mogli skorzystać przedsiębiorcy osiągający miesięczny przychód w wysokości mniejszej niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia. W bieżącym roku to 5 tysięcy złotych. Podstawa wymiaru składek będzie proporcjonalna do przychodu tak, aby w momencie osiągnięcia progu równała się do obecnej, czyli 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia za pracę.

Oglądaj na Mysaver TV

Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, minimalna wysokość składek płaconych przez przedsiębiorcę na ubezpieczenia społeczne i Fundusz Pracy wynosi w skali roku 10 503,36 złotych.

- Oznacza to, że obciążenie przedsiębiorców osiągających miesięczny przychód niższy niż 2,5-krotność płacy minimalnej jest nieproporcjonalnie duże. Wysokość składek wpływa często na decyzję o zamknięciu działalności gospodarczej. Najwięcej przedsiębiorców rezygnuje z dalszego działania po 24 miesiącach, czyli w momencie, w którym tracą oni prawo do korzystania z tzw. małego ZUS-u – tłumaczą w resorcie rozwoju i finansów.

Uprawnionych do skorzystania z nowych rozwiązań będzie około 325 tysięcy firm, z których około 187 tysięcy nie może obecnie skorzystać z preferencyjnej podstawy wymiaru. Oznacza to, że na niższe obciążenie może liczyć ponad 10 proc. osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą.

Podstawę wymiaru składek dla danej wysokości przychodu przedsiębiorca będzie mógł ustalić na podstawie odpowiedniego rozporządzenia. Będzie ono rokrocznie aktualizowane odpowiednio do zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia. Rozporządzenie ma zawierać przedziały przychodu wraz z właściwą dla nich podstawą wymiaru.

- Proponowana rozpiętość przedziału na poziomie 200 złotych pozwoli na obniżenie skłonności do zaniżania przychodu w celu uniknięcia dodatkowego obciążenia, a jednocześnie pozwoli na ustalenie dla każdego przedziału, składek w kwocie zaokrąglonej do pełnych złotych – zapewniają w Ministerstwie Rozwoju.

Eksperci: więcej wad niż zalet

- Dwuletnia ulga w składkach na ubezpieczenia społeczne, z której mogą obecnie korzystać osoby podejmujące własną działalność gospodarczą, jest uzasadniona, ponieważ przynosi więcej korzyści niż strat. Natomiast dodatkowe, stałe obniżenie składek ubezpieczeniowych, które proponuje rząd, ma więcej wad niż zalet – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Mordasewicz tłumaczy, że osobom rozpoczynającym własną działalność gospodarczą warto pomóc wystartować, ale później powinny one konkurować na równych zasadach z pozostałymi przedsiębiorcami.

- Przywileje podatkowe przyznane dla wybranych, dla pozostałych stanowią dodatkowe obciążenie – dodaje.

Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP i członek rady nadzorczej ZUS, przekonuje, że choć projekt „Mała firma, mały ZUS” ma zmniejszyć zabójcze dla małych firm obciążenia, tak się nie stanie, bo składka zdrowotna nie zmniejszy się nawet o grosz.

- Na czym polega problem? Na tym, że pierwotnie plany zespołu zakładały obciążenie przedsiębiorcy jedną daniną, łączącą podatek dochodowy i wszystkie inne obowiązkowe składki. Ta danina miała rosnąć proporcjonalnie z przychodami i w ten sposób pomóc firmom na starcie – gdy zyski są małe lub wręcz ich w ogóle nie ma. Ale projekt jednolitego podatku upadł i plany Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego posła Adama Abramowicza trzeba było zmienić. Niestety, efekt nie jest zadowalający – komentuje Kozłowski.

Ekspert tłumaczy, że z treści propozycji przedstawionej przez Ministerstwo Rozwoju wynika, że zmiany nie obejmą wszystkich składek, lecz jedynie ich część związaną z ubezpieczeniami społecznymi.

- Zasady płacenia składki zdrowotnej pozostaną zatem bez zmian. Tymczasem składka ta, wynosząca 9 procent, jest wyliczana dla każdego przedsiębiorcy od największej minimalnej podstawy wymiaru spośród wszystkich składek, wynoszącej aż od 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw – wyjaśnia Łukasz Kozłowski.

Tak więc – jak wylicza Kozłowski - całkowite obciążenie przedsiębiorcy obowiązkowymi składkami, który uzyskał miesięczny przychód w wysokości 200 zł, w rzeczywistości nie wyniesie wcale 32 zł, jak można by wnioskować z prezentacji Ministerstwa Rozwoju, lecz 329,28 zł po doliczeniu składki zdrowotnej.

- Nadal kwota do zapłaty będzie mogła przekraczać przychód przedsiębiorcy, nie wspominając o jego dochodzie – podkreśla ekspert Pracodawców RP.

Oczywiście, jak dodaje Łukasz Kozłowski, większość kwoty zapłaconej składki zdrowotnej można odliczyć od podatku, co sprawia, że realne obciążenie tą składką finalnie nie jest wysokie.

- Jednak w przypadku, gdy dochód przedsiębiorcy jest niski, może on nie mieć wystarczająco dużego podatku do zapłaty, by móc odliczyć całość składki zdrowotnej. Znowu więc będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której osoby osiągające niższy dochód będą mocniej obciążane od pozostałych – zaznacza Kozłowski.

ZPP: to gigantyczny sukces

Inaczej na sprawę patrzy Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jak pisze w komunikacie jego prezes Cezary Kaźmierczak, obecny system odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne przez osoby prowadzące działalność gospodarczą był już wielokrotnie krytykowany, zarówno przez ZPP, jak i inne podmioty uczestniczące w debacie publicznej.

- Konieczność comiesięcznego odprowadzania określonej z góry, wysokiej kwoty, niezależnej od osiągniętych przychodów, jest skrajnie niesprawiedliwa i hamuje przedsiębiorczość Polaków. Ryczałtowy ZUS jest powodem, dla którego wiele osób prowadzących działalność usługową na niewielką skalę, jest zmuszona zamykać firmy po upływie dwuletniego okresu, w którym uprawnione są do korzystania z tzw. małego ZUS-u – komentuje Kaźmierczak.

Prowadzi to również do tego, jak tłumaczy Cezary Kaźmierczak, że duża część tego typu działalności funkcjonuje w szarej strefie.

- Mając to na uwadze, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców pragnie gorąco podziękować pani premier Beacie Szydło oraz panu wicepremierowi Mateuszowi Morawieckiemu, którzy zdecydowali się zreformować ten barbarzyński system – wyjaśnia Kaźmierczak.

Co prawda, jak przyznaje ekspert, ciężko jest ocenić, ilu przedsiębiorców zdecyduje się na wyjście z szarej strefy, ale dodaje, że można przypuszczać, iż taki efekt nastąpi.

- Małą działalność gospodarczą trzeba uznać za gigantyczny sukces wszystkich zaangażowanych w tworzenie tej regulacji stron. Od przyszłego roku najdrobniejsi przedsiębiorcy będą mogli legalnie prowadzić działalność, nie obawiając się o to, że zapłacą ponad tysiąc złotych w składkach na ubezpieczenia społeczne, nawet jeśli w danym miesiącu nie osiągną żadnego przychodu. To ogromne osiągnięcie – zaznacza Cezary Kaźmierczak.

Jak mały ZUS wpłynie na emeryturę?

Jeremi Mordasewicz podkreśla, że płacenie ulgowych składek przez dwa lata, w trakcie mniej więcej 40 lat pracy zawodowej, nie będzie miało znaczącego wpływu na wysokość ich emerytur i rent.

- Ale stała ulga, jaką proponuje Ministerstwo Rozwoju, spowoduje, że mali przedsiębiorcy nie zgromadzą środków nawet na minimalną emeryturę. Obciąży więc pozostałych podatników, którzy będą musieli sfinansować gwarantowane przez państwo minimalne emerytury i renty dla osób uprzywilejowanych i ich rodzin – podkreśla doradca Konfederacji Lewiatan.

Po drugie – jak zaznacza Mordasewicz - prowadzi to do nieuczciwej konkurencji na rynku pracy, między małymi przedsiębiorcami a pracownikami obciążonymi pełnymi składkami na ubezpieczenia społeczne.

- O ile ulga w fazie rozpoczynania działalności gospodarczej, w której firma już ponosi koszty, a jeszcze uzyskuje niskie przychody, jest uzasadniona, o tyle jej kontynuowanie przez kilkadziesiąt lat byłoby niesprawiedliwe i ekonomicznie nieuzasadnione – dodaje Jeremi Mordasewicz.

fot. jarmoluk, pixabay.com, CC0

Komentarze

Tomasz Matejuk