OFE i GPW. Kiedyś przyjaźń, dziś trudna znajomość

Jeszcze chwila i po wielkiej reformie emerytalnej pozostanie jedynie wspomnienie. Czy będzie ono miłe? Wszystko zależy od tego, kogo zapytamy. Nie ulega jednak wątpliwości, że akurat nasza giełda będzie za OFE tęsknić wyjątkowo.

Dlaczego? Ponieważ to właśnie środki z OFE odgrywają istotną rolę w funkcjonowaniu polskiej giełdy. Gra idzie o wysoką stawkę – ok. 150 miliardów złotych, spośród których ok. 110 zostało ulokowane w akcjach polskich spółek. A ich lista jest długa i okazała: Agora, CCC, Robyg, LPP, PKO… Pewnie mniej martwią się te, których większościowym akcjonariuszem jest Skarb Państwa. Ale Agora, LPP, CCC rzeczywiście mogą mieć powody do niepokoju. Dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, cofnijmy się nieco w czasie, do początków emerytalnej reformy. Dziś już mało kto pamięta, że jej nadrzędny cel i pomysł był naprawdę dobry. Gorzej niestety poszło z realizacją.

O reformie emerytalnej słów kilka

Przypomnijmy rok 1999. Świadomość konieczności zmian w państwowym systemie emerytalnym już wtedy była bardzo duża. Jako część „Programu czterech reform” (oświatowej, emerytalnej, administracyjnej i zdrowotnej), reforma emerytur, co do ogólnej zasady – podzielenia jej na III filary – była słuszna. Pierwszy – państwowy repartycyjny (większy, stanowiący ponad 3/5), drugi (mniejszy) kapitałowy oraz trzeci – prywatny.

Różne miejsca gromadzenia kapitału, dość od siebie niezależne (choć powiązane oczywiście sytuacją w gospodarce), a co ważne – przynajmniej w jednym elemencie – zależne wyłącznie od nas samych (III filar). Miało to zagwarantować nie tylko stopniowe poprawianie stabilności całego systemu, ale także podnosić konsekwentnie szansę wypłaty w przyszłości wyższych świadczeń emerytalnych.

fot. 2041487, pixabay.com, CC0

Zapraszam Cię na WallStreet!

 

Komentarze

Szymon Matuszyński