Pinokio a edukacja finansowa

Czytanie książek niesie ze sobą wiele korzyści. Czytanie dzieciom – jeszcze więcej. Szczególnie, jeśli te książki niosą ze sobą jakieś wartości. A tak niewątpliwie jest w przypadku Pinokia Carla Collodiego.

W dzisiejszym świecie bardzo trudno jest widzieć rzeczy takimi, jakimi są one naprawdę. Na każdym kroku ktoś usiłuje nam coś sprzedać, albo w jakiś inny sposób wyłudzić od nas pieniądze. Najbardziej jaskrawym przykładem z ostatnich lat, jest z pewnością afera Amber Gold. Wielu ludzi potraciło majątki, czasem gromadzone przez całe życie. I nie można powiedzieć, że byli to ludzie wyłącznie naiwni i niewyedukowani – wręcz przeciwnie. Ludziom naiwnym i niewyedukowanym rzadko zdarza się zgromadzić tak duże ilości pieniędzy, jak te, które lokowano w gdańskiej spółce.

Chyba każdy, kto czytał Pinokia, wie już, do czego zmierzam 🙂 Pinokio niesie ze sobą szerszy wachlarz wartości, jednak pewien aspekt zasługuje na szczególną uwagę, w kontekście naszych rozważań.

Otóż nasz drewniany chłopiec, wszedł w posiadanie pewnego kapitału. Mowa jest o złotych cekinach, ale chyba nie padła konkretna kwota. Wiadomo, że cekiny (wł. zecchinio) to złote monety, bite od XIII. w. w Wenecji, które później nazywano dukatami. We Florencji, gdzie całe życie mieszkał Collodi, obowiązywały floreny, które były po prostu odpowiednikami weneckiego dukata. Monety te zawierały ok. 3,5 grama złota (w zależności od czasów, w jakich je bito), Pinokio mógł mieć ich z dziesięć, więc kapitał, którym dysponował, według dzisiejszej wartości wynosiłby jakieś 5 tys. złotych. Nie dużo, ale też i nie mało. Jak na drewnianego chłopca.

Pech chciał, że gdy tylko wszedł w posiadanie owego kapitału, zjawili się przy nim doradcy – lis i kot. Każdy, normalny człowiek, wiedziałby, że nie należy słuchać rad finansowych od lisa i kota. Lis – wiadomo. Kot – jak ktoś ma, to też wie. Nie wolno ufać!

No, ale Pinokio nie był normalnym człowiekiem. Był drewnianym chłopcem. W dodatku słabo wyedukowanym, bo przecież – rzec by można – urodził się wczoraj. Co za tym idzie, był także naiwny. Lis i Kot obiecali mu ogromne zyski. Powiedzieli, że jeżeli zasadzi cekiny w ziemi, wyrośnie drzewko cekinowe, z którego będzie mógł on zebrać jeszcze więcej cekinów, czyli że pomnoży swój majątek. To musiało być co najmniej kilkaset procent!!!

Oglądaj na Mysaver TV

Pinokio zaufał lisowi i kotu. Zakopał pieniądze, poszedł spać, a nad ranem okazało się, że zarządzający funduszem zniknęli, wraz ze zgromadzonym kapitałem. Tutaj idealnie pasowałoby powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”, ale Pinokio był Włochem. Był też drewnianym chłopcem, więc nie wiedział, że z pieniędzy nie da się wyhodować drzewa. Tak, jak ludzie niewyedukowani finansowo nie wiedzą, że bardzo trudno na czymkolwiek zagwarantować zyski. Gdyby wiedział, pewnie zachowałby cekiny.

Historia Pinokia ostatecznie znalazła szczęśliwy koniec. Nie odzyskał pieniędzy utraconych w „aferze drzewkowej”, ale za to zmądrzał i zabrał się do uczciwej pracy. Nie można powiedzieć, żeby zbił na tym jakieś szczególne kokosy, ale jego pracowitość i dobroć zostały nagrodzone w inny sposób – stał się prawdziwym chłopcem.

Powyższy przykład obrazuje kilka rzeczy. Warto czytać dzieciom nie tylko dlatego, że spędzamy z nimi czas i dostarczamy im rozrywki. Jeżeli sięgamy po dobre, wartościowe lektury, możemy także czegoś ich nauczyć. Ale także nauczyć czegoś siebie. Jak pisałem na wstępie – dzisiejszy świat jest trudny do ogarnięcia dla naszej percepcji. Pewne uproszczenia pomagają w tym. I nie chodzi mi o to, że ludzie, którzy nacięli się na Amber Gold nie przeczytali Pinokia, albo że byli niewyedukowani finansowo. Chodzi raczej o to, żebyśmy my sami – pamiętając o tej historii – zadawali sobie czasem pytania: jeżeli ktoś obiecuje nam zyski, to jaki ma w tym interes? Czy aby przypadkiem nie jest lisem i kotem?

Cytując Warrena Buffetta - Ryzyko bierze się z nieświadomości swoich poczynań. A więc edukujmy siebie i swoich najbliższych. W każdy, możliwy sposób.

fot. jpeter2, pixabay.com, CC0

Komentarze

Bartosz Adamiak