Quo vadis giełdo?

Nowy prezes, nowe czasy. Czy rzeczywiście idą lepsze czasy dla warszawskiej GPW? Oczywiście nie chodzi tylko o kondycję notowanych na giełdzie spółek (w tym samej GPW S.A.), ale przede wszystkim o atrakcyjność tego sektora z punktu widzenia inwestorów indywidualnych.

Polska giełda od lat budzi emocje. Nie tylko te związane z aktualnie panującą na rynkach koniunkturą, ale też w odniesieniu do licznych wydarzeń pośrednio lub bezpośrednio z nią związanych. Niestety wiele z nich w ciągu ostatnich dwóch dekad niekoniecznie giełdzie pomagało, przekładając się na popularności i aktywność przede wszystkim inwestorów indywidualnych.

Dlaczego przywołujemy akurat tę grupę? Ponieważ wbrew często krążącej powszechnie opinii, giełda jest miejscem otwartym dla wszystkich, którzy szukają sposobów już nie tylko inwestowania ale i lokowania kapitału. Podkreślmy - lokowania. Czy jednak działalność samej giełdy oraz instytucji z nią związanych na przestrzeni ostatnich lat rzeczywiście jasno komunikowała ten przekaz? Czy raczej do inwestowania zachęcała wyłącznie wtedy, gdy miejsce miały np. spektakularne prywatyzacje?

26 lat wzlotów i upadków

Nasza giełda miała w swej przeszło 26-letniej już historii wiele wzlotów, ale i wiele trudniejszych chwil. Rzut oka na wykres WIG-20, czyli indeksu największych notowanych na GPW spółek, napawa jednak optymizmem. Od początku roku zyskał on przeszło 20 proc., choć podkreślić należy, że na taki a nie inny stan rzeczy wpływają w ostatnim czasie przede wszystkim spółki Skarbu Państwa, które świecą zdecydowanie najjaśniej. Ale to oczywiście historyczne dane, których interpretacja nigdy nie powinna być jedynym wskaźnikiem, na podstawie którego oceniamy sytuację na giełdzie i przede wszystkim to, co może wydarzyć się kolejnych miesiącach czy latach.

Ale pomijając wątek czysto finansowy, dla szerszej publiczności istotne są także wydarzenia związane z funkcjonowaniem samej giełdy oraz tego, jakie jej władze i instytucje ją wspierające mają pomysł na budowanie jej otwartego na świat i nowych inwestorów wizerunku. Bo z tym w ostatnich latach było niestety bardzo krucho.

Giełdzie oczywiście nie pomagają perturbacje polityczne, które zawsze w mniejszym lub większym stopniu jakoś na nią wpływają. I nie inaczej były w przypadku ostatniej zmiany władzy. Należało się spodziewać, że miejsce prezesa Tamborskiego zajmie ktoś bardziej związany z nową ekipą. Niestety zmiana władz na GPW nie została chyba do końca dobrze przemyślana, przez co mieliśmy sporo niepotrzebnego zamieszania, a przede wszystkim brak personalnej stabilizacji, która temu sektorowi potrzebna jest bardzo.

Trzech prezesów w ciągu dwóch lat, do tego wybór i rezygnacja Rafała Antczaka, a także chwilowe powierzenie funkcji prezesa Jarosławowi Grzywińskiemu warszawskiej giełdzie na pewno nie pomogło, dając też argumenty opinii publicznej do kwestionowania tego, czy aby Minister Morawiecki ma na giełdę jakikolwiek pomysł.

Oglądaj na Mysaver TV

Dodajmy jednak istotną informację - wszystkie osoby, które w tym czasie piastowały stanowisko prezesa (lub miały objąć tę funkcję, jak w przypadku Rafała Antczaka), nadawały się do tej roli przynajmniej dobrze. Nie były to nominacje czysto polityczne, co w dzisiejszej rzeczywistości uznać należy za spory sukces. Pozostaje żałować, że zabrakło konsekwencji i długoterminowego planu, który jest jednym z kluczowych czynników sukcesu funkcjonowania giełdy jako instytucji.

Czy zatem jest nadzieja, że teraz będzie lepiej?

Możemy liczyć, że sytuacja personalna w zarządzie GPW się ustabilizuje, za czym pójdą konkretne działania, a przede wszystkim wzrost popularności rynku kapitałowego jako miejsca otwartego, na którym można inwestować choćby na emeryturę? Z pewnością tak. Z pierwszymi symptomami mieliśmy do czynienia jeszcze w trakcie pełnienia obowiązków prezesa przez Jarosława Grzywińskiego.

Niezwykle istotnym momentem, co niestety umknęło szerszej publiczności, było podpisanie przez zarząd giełdy porozumienia ze Stowarzyszeniem Inwestorów Indywidualnych o współpracy. W opublikowanym przez GPW komunikacie czytamy:

“Giełda Papierów Wartościowych oraz Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych w oparciu o wielowymiarową analizę, w tym m.in. zgłaszane przez inwestorów indywidualnych problemy i uwagi, codzienny bezpośredni kontakt z inwestorami indywidualnymi, biurami maklerskimi, instytucjami rynku kapitałowego, ale także w oparciu o coroczne Ogólnopolskie Badanie Inwestorów przeprowadzane przez Stowarzyszenie na grupie ponad 5000 aktywnych indywidulanych uczestników rynku, zdecydowały się na zawiązanie Porozumienia o współpracy. Przeprowadzona przez GPW oraz SII analiza wykazała kluczowe problemy, z którymi na co dzień borykają się inwestorzy indywidualni, ale także pozwoliła sklasyfikować problemy stanowiące barierę zarówno dla zwiększenia zaangażowania inwestorów indywidualnych na rynku kapitałowy, jak również dla poprawy bezpieczeństwa inwestorów na tym rynku”.

Pozostaje nam wziąć to za dobrą monetę. Tym bardziej, że rozwinięciem tej koncepcji ma być szersza koalicja na rzecz inwestorów, którzy na giełdę patrzą przychylnym okiem, ale z różnych względów nie działają na niej aktywnie, albo nie inwestują wcale.

A jest o co grać

Jeszcze w 2009 roku udział inwestorów indywidualnych w obrotach na GPW wynosił 29 procent. Dziś jest to tylko 13. A było jeszcze gorzej - w 2015 roku odsetek ten wynosił jedynie 12 procent. Oczywiście na taki stan rzeczy wpływ miało i ma bardzo wiele czynników - brak spektakularnych prywatyzacji, koniunkturalne wahania, ale i brak polityki edukacyjnej i szeroko zakrojonej kampanii pokazującej możliwości, jakie w giełdzie drzemią i korzyści, jakie z inwestowania na rynku kapitałowym może mieć każdy z nas. Kluczowa jest więc edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja.

Kilka dni temu nowym prezesem został Marek Dietl - do tej pory członek rady nadzorczej GPW, doradca prezydenta RP. Jest także członkiem zarządu i ekspertem Instytutu Sobieskiego. Tytuł doktora nauk ekonomicznych uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Odbył też dłuższe staże naukowe w University of Essex oraz University of Glasgow. Dodatkowo, co jest szczególnie istotne w odniesieniu do stanowiska, na jakie został powołany, ma bardzo duże doświadczenie biznesowe - zasiadał w radach nadzorczych kilkunastu spółek.

Na papierze wszystko wygląda więc obiecująco. Pozostaje wierzyć, że prezes Dietl ma nie tylko pomysł, który w długim terminie pozwoli przyciągnąć na warszawski parkiet rzesze inwestorów, ale też konsekwentnie w interesie nas wszystkich będzie realizował jego założenia.

fot. materiały prasowe GPW

Komentarze

Szymon Matuszyński