Zakaz handlu w niedzielę

Od jakiegoś czasu systematycznie pojawia się pomysł wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę. Idea ta jest podnoszona przez organizacje obywatelskie, jak i cześć posłów. W marcu tego roku Rada Ministrów rekomendowała prowadzenie dalszych prac nad obywatelskim projektem ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę. Brane są pod uwagę stanowiska rządu jak i podmiotów zainteresowanych projektem ustawy.

Obywatelski projekt przewiduje możliwość handlu jedynie w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca. W wigilię Bożego Narodzenia (chyba, że przypada w niedzielę) oraz w Wielką Sobotę, „handel oraz wykonywanie innych czynności sprzedażowych” mogłoby się odbywać do godz. 14.

Projekt przewiduje też odpowiedzialność karną za złamanie zakazu handlu – chodzi tu o grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Jednak Rząd traktuje przewidziane w projekcie sankcje za nadmiernie surowe w stosunku do dobra, jakie ma podlegać ochronie.

Urzędnicy przekonują, że zaletą tego projektu jest jego aspekt socjalny. Może on prowadzić do wzmocnienia więzi społecznych, szczególnie rodzinnych. W handlu jest zatrudnionych wiele kobiet-matek, a niedziela jest dogodnym momentem na spędzenie czasu z dziećmi i rodziną.

Jednak wprowadzając taką ustawę, rząd musi pogodzić interesy różnych środowisk. Bierze pod uwagę argumenty natury ekonomicznej, w tym zasady swobodnego prowadzenia działalności gospodarczej, jak również aspekty kulturowe i światopoglądowe.

Analizowane są również zasady interpretacyjne tej ustawy, powinny być przejrzyste i jasne. Zbyt skomplikowane formułowanie licznych wyjątków od zakazu handlu w niedziele, jak również dopuszczenie takiego handlu w określonych przypadkach, np. za zgodą zatrudnionego – może stanowić źródło konfliktów i nadużyć.

Oglądaj na Mysaver TV

Rozpatrując zagadnienia ustawy o zakazie handlu w niedzielę, rząd nie bierze pod uwagę rybaków, oraz osób pracujących w przetwórstwie produktów rybnych (przede wszystkim centra pierwszej sprzedaży ryb). Zakaz handlu nie obejmowałby również obiektów handlowych, znajdujących się na terenie punktów obsługi pasażerów, np. lotnisk, portów morskich, dworców kolejowych i autobusowych, bez względu na ich powierzchnię handlową. Ciągle pod znakiem zapytania pozostaje handle on-line, który ze swojej natury działa w systemie 24/7.

W ocenie rządu, podczas dalszych prac legislacyjnych w Sejmie, warto rozważyć ewentualne etapowe wprowadzanie proponowanych zmian. Umożliwiłoby to bieżącą analizę skutków społecznych i ekonomicznych nowych rozwiązań.

Czy może być wilk syty i owca cała?

Obecnie toczy się dyskusja różnych środowisk nad pomysłem zakazu handlu w niedzielę. Przedsiębiorcy często wnoszą o skrócenie czasu pracy do godz. 13 - 14 w niedzielę. Rozważane są również zmiany w zatrudnieniu, tak aby pracownicy spędzali tylko jedną niedzielę w miesiącu w sklepie.

Niełatwo będzie znaleźć kompromis pomiędzy interesami zrzeszeń centrów handlowych, pracodawców czy pracowników. Cały czas są prowadzone rozmowy i poszukiwany jest złoty środek interesów.

Niedziela w Europie

Warto zwrócić uwagę, że regulacje w krajach europejskich wcale nie są tak jednoznaczne, co do zakazu handlu w niedzielę. Najbardziej restrykcyjne podejście do handlu w niedzielę obowiązuje w Niemczech, w Austrii, w Szwajcarii i Norwegii. W wielu krajach otwarte mogą być tylko małe sklepy, lub placówki zlokalizowane w strefach turystycznych. Tak jest np. w Belgii, Hiszpanii czy Francji. W Finlandii sklepy otwarte są krócej, zaś na Węgrzech sytuacja wygląda podobnie, jak w Polsce.

fot. cocoparisienne, pixabay.com, CC0

Komentarze

Tagipraca